Na wtorkowej konferencji prasowej lider Solidarnej Polski wraz z europosłem Patrykiem Jakim odnieśli się do słów przewodniczącego PO Donalda Tuska, który zapowiedział wiosek o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości.

Tusk, zapowiadając ten wniosek we wtorek na Twitterze, mówił, że to właśnie Ziobro "blokuje te ponad 700 mld złotych środków europejskich, które wciąż czekają na Polskę", odnosząc się do niezatwierdzonego wciąż przez Komisję Europejską polskiego Krajowego Planu Odbudowy. "Minister Zbigniew Ziobro, prawdopodobnie najdroższy minister świata, droższy nawet niż czereśnie" - powiedział Tusk, nawiązując do zdjęć w internecie, na których cena czereśni to 260 zł za kilogram.

Reklama

Minister sprawiedliwości do słów szefa PO odniósł się na wtorkowej konferencji prasowej. Pytał Tuska, czyje środowisko w Parlamencie Europejskim uchwaliło prawo, które pozwala dzisiaj Komisji Europejskiej blokować pieniądze dla Polski, a które właśnie żąda, by blokować pieniądze dla Polski; Zbigniewa Ziobro czy Donalda Tuska? - pytał.

Według niego, Donald Tusk "tak bardzo kłamie, że nie potrafi już później rozróżnić, co jest kłamstwem, a co prawdą". "Udaje, że ma tak krótką pamięć, iż w Parlamencie Europejskim, to jego koleżanki i koledzy, z jego klubu w PE, dziesiątki razy żądali, by Komisja Europejska blokowała te pieniądze, o które dzisiaj się tak upomina dla Polski" - powiedział minister.

"To jest właśnie akt sprawczy Donalda Tuska i jego środowiska politycznego, że tych pieniędzy nie ma" - ocenił Ziobro. "Mam nadzieję, że Donald Tusk odświeży nieco swoją pamięć i zechce wyjaśnić, jak potrafi godzić tą sytuację, którą każdy miał okazję obserwować w PE, dziesiątków występów, oracji, żądań, by Polska nie dostała ani złotówki, z jednoczesnym ubolewaniem, które wygłasza tutaj Donald Tusk, że tych pieniędzy nadal nie ma" - powiedział Ziobro.

Jego zdaniem, "Donald Tusk nie kłamie tylko wtedy, kiedy się myli". "I to jest niestety cały problem związany z jego aktualną działalnością polityczną i aktualną inicjatywą, którą podejmuje rzekomo w obronie środków europejskich dla Polski" - zaznaczył Ziobro.

Politycy Solidarnej Polski pytani byli o kwestię prezydenckiego projektu ustawy dotyczącego zmian w Sądzie Najwyższym, zakładającego likwidację Izby Dyscyplinarnej, co jest warunkiem zaakceptowania KPO.

Ziobro powiedział, że Solidarna Polska była przeciwna temu, "by tworzyć nowe narzędzia prawne dla Unii Europejskiej, by wymuszać zmiany w polskim prawie".

"Toczą się rozmowy, wewnątrz koalicji i z ośrodkiem prezydenckim; zauważamy, że jest zbliżenie stanowisk między ekspertami MS a przedstawicielami prezydenta; trudniej nam znaleźć wspólne stanowisko ze środowiskiem premiera, które też uczestniczy w tych rozmowach. My wykazujemy daleko idący kompromis, ponieważ wobec tej nadzwyczajnej sytuacji, w jakiej znalazła się Polska na skutek wyposażenia KE w narzędzia, których nie powinna mieć, oraz wobec sytuacji za naszą wschodnią granicą, jesteśmy skłonni zagłosować za tymi rozwiązaniami - ale takimi, jakie będą odpowiadać oczekiwaniom wynegocjowanym z KE, a nie będą prowadzić do destrukcji w polskim sądownictwie. Myślę, że możemy się tu porozumieć" - mówił Ziobro.

Konieczność zmian w organizacji SN - związanych z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej ma związek z tym, że Trybunał Sprawiedliwości UE latem 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Za niewykonanie tego postanowienia TSUE nałożył na Polskę karę 1 mln euro dziennie. Pod koniec października zeszłego roku przewodnicząca KE Ursula von der Leyen postawiła warunek, by w polskim KPO znalazło się zobowiązanie rządu do likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN.

W środę sejmowa komisja sprawiedliwości będzie kontynuować prace nad dwoma projektami zmian w przepisach o SN - prezydenta i posłów PiS, ten pierwszy jest propozycją wiodącą. Zakłada on likwidację Izby Dyscyplinarnej SN; sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN miałaby zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Spośród wszystkich sędziów SN, z wyjątkiem m.in. prezesów izb SN, miałyby być wylosowane 33 osoby, spośród których prezydent wybierać ma na pięcioletnią kadencję 11 sędziów do składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej.

W projekcie zaproponowana została instytucja określana mianem "testu bezstronności i niezawisłości sędziego", dająca każdemu obywatelowi - jak wskazywał prezydent - prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd.

Solidarna Polska do projektu prezydenta złożyła ponad 20 poprawek w dwóch pakietach. Główne z nich dotyczą wykreślenia instytucji "testu bezstronności i niezawisłości sędziego".