"Obecnie nie są prowadzone prace mające na celu poszerzenie kręgu osób objętych ograniczeniem możliwości udzielania świadczeń innym pacjentom niż zakażonym lub z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2" – czytamy w komunikacie przesłanym PAP przez Ministerstwo Zdrowia.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z 28 kwietnia medycy, którzy leczą osoby z podejrzeniem lub zakażeniem koronawirusem, nie mogą zajmować się innymi pacjentami. Ministerstwo podkreśliło, że ograniczeniem takim objęty został tylko ten personel, który pracuje w szpitalach i jednostkach organizacyjnych szpitali przeznaczonych wyłącznie dla osób z zakażeniem lub z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2.

W celu rekompensaty za nałożone ograniczenie osobom tym przyznane zostało prawo do świadczenia dodatkowego.

W poniedziałek Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy upomniał się o lekarzy, którym odmówiono wypłaty dodatku za pracę na wyłączność u jednego pracodawcy, ponieważ leczą nie tylko chorych na COVID-19, ale również innych chorych zakaźnych w tej samej placówce. OZZL zaapelował o rozwiązanie problemu do ministra zdrowia i prezesa NFZ.

W piśmie przywoływany jest przykład lekarzy z Krakowa, ale, jak powiedział PAP przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel, taki przypadek zdarzył się także w Warszawie.

Reklama

"Zależy nam na tym, żeby lekarze, którzy pracują na wyłączność, niezależnie od tego z kimkolwiek się stykają, dostali dodatek" – powiedział Bukiel.

"Idea pracy na wyłączność u danego pracodawcy nie może oznaczać zawężania do jakiejś części pracy, bo dojdziemy do absurdu. Wyobraźmy sobie, że lekarz zajmuje się pacjentami z COVID-19, a np. dziecko się zakrztusi i trzeba je będzie reanimować. Czy jeśli lekarz to zrobi, straci dodatek? Jeśli rzeczywiście taki jest przepis, należy go zmienić" – uważa przewodniczący OZZL.

W piśmie do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i prezesa NFZ Adama Niedzielskiego Związek pisze, że "takie postępowanie wobec lekarzy kompromituje ideę pracy na wyłączność, stanowi obrazę zdrowego rozsądku, a ostatecznie uderza w rządzących, podważając ich wiarygodność".

Związek postuluje, aby dodatek za pracę na wyłączność w zakładach leczących chorych na COVID-19 był wypłacany w jednakowej kwocie dla wszystkich osób, które są – przez odpowiednie przepisy – do tej pracy zobowiązani, a w przypadku lekarzy, aby kwota ta wynosiła 10 tys. zł/etat.

Jak poinformowała rzeczniczka małopolskiego NFZ Aleksandra Kwiecień, w Małopolsce pięć spośród ośmiu szpitali, które złożyły pierwotnie zgłoszenia o uzyskanie rekompensaty, po weryfikacji potwierdziły, że jednak realizowały świadczenia opieki zdrowotnej również na rzecz innych pacjentów niż pacjenci z podejrzeniem lub zakażeniem koronawirusem.

"W Małopolsce obowiązują obecnie trzy umowy, na których podstawie dodatki zostaną wypłacone pracownikom medycznym udzielających świadczeń dla pacjentów COVID-19" – podała rzeczniczka małopolskiego NFZ. Do Szpitala Specjalistycznego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu już trafiło 40 tys. 365 zł, a do Szpitala Uniwersyteckiego 53 tys. 851 zł. Szpitale te składają kolejne oświadczenia pracowników medycznych. "Oczekujemy też na oświadczenia ze szpitala im. S. Żeromskiego" – dodała rzeczniczka.

Zapewniła, że pieniądze przekazywane są szpitalom po otrzymaniu przez oddział NFZ oświadczeń personelu medycznego, który ma prawo do rekompensaty, w terminie trzech dni roboczych od otrzymania kompletu dokumentów.(PAP)

Autor: Beata Kołodziej, Małgorzata Wosion-Czoba