W naukę wierzymy wybiórczo. Którym grupom zawodowym ufamy? [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 maja 2021, 23:42
Naukowiec
<p>Naukowiec</p>/ShutterStock
Odsetek osób, które są skłonne bezwzględnie podporządkować się rekomendacjom epidemiologów, to 28 proc. Tych, którzy całkowicie je odrzucają, jest 7 proc. Większość polskiego społeczeństwa jest gdzieś pomiędzy - mówi Ireneusz Sadowski, doktor habilitowany nauk społecznych, zastępca dyrektora Instytutu Studiów Politycznych PAN.

Z Ireneuszem Sadowskim rozmawiają Klara Klinger i Grzegorz Osiecki

fot. mat. prasowe

Ireneusz Sadowski doktor habilitowany nauk społecznych, zastępca dyrektora Instytutu Studiów Politycznych PAN

Jak się ma wiara w naukę w pandemii?

Można postawić dwie rywalizujące hipotezy. Pierwsza, że jej autorytet został nadszarpnięty z powodu uciążliwości różnych rekomendacji padających ze strony ekspertów, epidemiologów. Pojawiły się też teorie spiskowe będące symptomem podejrzliwości niektórych ludzi wobec nauki i naukowców. Alternatywna hipoteza mówiłaby, że prestiż nauki wzrósł, ponieważ pandemia pokazała i uświadomiła, jak bardzo w sytuacjach dziejowej próby potrzebujemy sprawnej nauki, efektywnej w tworzeniu wynalazków, zwłaszcza testów i szczepionek.

I która teza okazała się słuszna?

Wyniki przeprowadzonego przez nas sondażu przemawiają za drugą. Wydaje się, że ludzie dostrzegli w nauce i w medycynie przede wszystkim szansę ratunku. W ten sposób interpretuję wysokie zaufanie do naukowców i lekarzy.

Ale naukowcy czy lekarze z zasady cieszą się autorytetem.

Są przesłanki, aby twierdzić, że to nie jest jedynie rutyna myślowa. Proszę zwrócić uwagę na pozostałe wskaźniki zaufania. Symptomatyczny jest w szczególności relatywnie niski poziom zaufania do policji, która z jednej strony przyjęła trudne zadanie egzekwowania obostrzeń, a z drugiej została uwikłana w działania o wyraźnym wydźwięku politycznym – chodzi zwłaszcza o wybiórczy sposób reagowania w odniesieniu do protestów i zgromadzeń publicznych. W tym przypadku łatwo dostrzec, że rejestrowany poziom zaufania jest konsekwencją ocen działania w okresie pandemii. Nie ma powodu, by sądzić, że w przypadku naukowców i lekarzy było inaczej. Z lekarzami i pielęgniarkami spotykamy się ostatnio przede wszystkim w momentach zagrożenia albo gdy otrzymujemy szczepionkę. Kadry medyczne kojarzą się więc przede wszystkim z pomocą, wręcz ratunkiem. Co do naukowców – chyba większość ludzi dostrzega, jak szybko opracowano naukowe rozwiązania globalnego problemu.

Dlaczego zatem w kampaniach promujących szczepionki pojawiają się youtuberzy czy Cezary Pazura, a nie naukowcy?

Myślę, że ta kampania nie jest skierowana do ludzi podzielających pełne zaufanie do nauki.

Którym grupom zawodowym ufasz, a którym nie ufasz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj