Upuszczanie krwi jest zabiegiem, który działa pozytywnie w niektórych przypadkach, jednak nie nadaje się jako remedium na wszystkie choroby. A tak właśnie było stosowane w medycynie średniowiecznej i aż do końca XIX w. Podobnie jest z punktami w nauce. Mogłyby być skuteczne w wybranych obszarach, np. – jak proponują Szwedzi – do oceny działania jednostek naukowych w dłuższym okresie rozliczeniowym, lecz nigdy indywidualnie, do oceny pojedynczych uczonych. Jednak jako remedium na wszystko nie tylko się nie sprawdzają, ale miewają skutki śmiertelne.

Status naukowca

Reklama

Kluczowy problem, którego Konrad Werner nie zauważa, i w konsekwencji błędnie diagnozuje stan nauki w Polsce, to kwestia statusu naukowca, a więc jego czy jej sytuacji prawnej, która przekłada się dalej na realne warunki pracy. I tu absolutnie nie sposób się zgodzić, że jedną z pozytywnych ról, którą można przypisać parametryzacji, jest „zachęcanie” środowiska naukowego do pracy. Taka motywacja nie polega na „zachęcaniu”, lecz raczej na „zaganianiu” poprzez strach albo koncentrację na indywidualnych „osiągach”, podsycanie ducha szkodliwej dla nauki i potencjalnie jadowitej dla kultury pracy w akademii rywalizacji.

Cały artykuł przeczytasz w weekendowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" i na eGDP.