„Przez 20 lat rząd centralny zawsze silnie popierał Hongkong. Rząd centralny zawsze będzie wspierał rozwój Hongkongu” - powiedział Xi w krótkim przemówieniu po wyjściu z samolotu. Wyjaśnił, że przybył do Hongkongu, by wyrazić mu poparcie i nakreślić plan na przyszłość regionu.

Xi przybył do Hongkongu po raz pierwszy, odkąd w 2013 roku został prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej. Będzie gościł w tym specjalnym regionie administracyjnym do soboty. Prezydentowi towarzyszy pierwsza dama Chin Peng Liyuan. Na lotnisku parę prezydencką przywitał szef administracji regionu Leung Chun-ying, którego kadencja dobiega końca, oraz Carrie Lam, która przejmie ten urząd 1 lipca.

Rocznica jest ważna dla władz w Pekinie ze względów wizerunkowych. Chińscy przywódcy są dumni z odzyskania kolonii i chcą pokazać światu, że dobrze się ona rozwija pod ich rządami – oceniają eksperci. Tymczasem Hongkong jest podzielony i niepewny swojej przyszłości, a niechęć wobec zwierzchności Pekinu jest w mieście silna, szczególnie wśród młodzieży. Opozycja zapowiada na okres wizyty prezydenta szereg protestów, choć manifestanci prawdopodobnie nie zostaną dopuszczeni do miejsc oficjalnych uroczystości.

Pierwszego dnia wizyty Xi obejrzy budowę centrum kulturalnego w zachodniej części Hongkongu, Koulun (Kowloon). Ma tam zostać podpisana umowa pomiędzy Pekinem a Hongkongiem w sprawie powstania hongkońskiego muzeum pałacowego, w którym wystawiane będą przedmioty z Zakazanego Miasta w Pekinie. Według krytyków muzeum, którego plany ogłoszono w 2015 roku po miesiącach protestów ruchu Occupy, będzie ono dla władz centralnych kolejnym narzędziem do wywierania ideologicznej presji i wpajania Hongkończykom chińskiego patriotyzmu.

W piątek Xi, który jest również zwierzchnikiem chińskich sił zbrojnych, odwiedzi koszary Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w Yuen Long, a następnie centrum działania grupy Junior Police Call, która ma się troszczyć o poprawę stosunków i komunikacji między policją a hongkońską młodzieżą. Na piątek wieczorem napięty program wizyty Xi przewiduje udział w uroczystościach w centrum konferencyjnym w dzielnicy Wan Chai.

Reklama

W sobotę rano Xi weźmie udział w ceremonii zaprzysiężenia nowego rządu Hongkongu, kierowanego przez Carrie Lam, po czym spotka się z członkami nowego gabinetu.

Zasady wyboru szefa hongkońskiej administracji stały się w 2014 roku przyczyną trzymiesięcznych protestów znanych jako rewolucja parasolek lub ruch Occupy. Ponad 100 tys. ludzi wyszło wtedy na ulice, domagając się pełnej demokracji, lecz Pekin pozostał przy swojej decyzji, że szef rządu Hongkongu będzie wybierany tylko spośród kandydatów, którzy uzyskają akceptację lojalnego wobec władz centralnych komitetu elekcyjnego.

Przed wylotem w sobotę Xi ma odwiedzić niemal ukończoną przeprawę autostradową Hongkong-Zhuhai-Makau – pierwszy duży chiński projekt, będący połączeniem mostu i tunelu. Jako wspólne przedsięwzięcie rządów prowincji Guangdong w Chinach kontynentalnych, Hongkongu i Makau, most lansowany jest przez władze jako symbol owocnej współpracy i zbliżenia kraju z jego dwoma specjalnymi regionami administracyjnymi.

Nie wszyscy w Hongkongu są jednak z tego zbliżenia równie zadowoleni. W środę wieczorem hongkońska policja zatrzymała lidera studenckiej opozycji Joshuę Wonga, który protestował wraz z ok. 30 innymi osobami pod pomnikiem złotej bauhinii. Pomnik drzewa będącego symbolem Hongkongu został miastu ofiarowany przez Chiny jako symbol jego powrotu do kraju. Demonstranci krzyczeli: „Nieposłuszeństwo obywatelskie, nie ma strachu!” oraz „Xi Jinping, czy nas słyszysz?”.

Na czas wizyty środowiska demokratyczne planują kolejne akcje protestacyjne. W czwartek wieczorem przed budynkiem sądu najwyższego w dzielnicy Central odbędzie się czuwanie w intencji chińskiego dysydenta i laureata Pokojowej Nagrody Nobla Liu Xiaobo. Pisarz, który walczy o demokrację w Chinach, został w tym tygodniu zwolniony z więzienia i przewieziony do szpitala w związku z wykrytym u niego niedawno rakiem w zaawansowanym stadium – podali prawnicy dysydenta.

Na piątkowy wieczór grupa Civil Rights Front, zrzeszająca organizacje prodemokratyczne w Hongkongu, zapowiada z kolei marsz w obronie demokracji. Ma się on odbyć w dzielnicy Wan Chai, niedaleko oficjalnych uroczystości rocznicowych – poinformował PAP jeden z liderów hongkońskiego ruchu demokratycznego i były poseł LegCo (hongkońskiego parlamentu) Lee Cheuk-yan.

W sobotę po południu, jak zwykle przy okazji rocznicy 1 lipca, odbędzie się wielki marsz demokratyczny, organizowany przez Civil Rights Front. W tym czasie Xi będzie już prawdopodobnie poza Hongkongiem – zgodnie z planem ma on opuścić miasto około południa.

Mimo wyraźnych ostrzeżeń ze strony Pekinu, że nie będzie tolerował żadnych przejawów separatyzmu, hongkońska partia nacjonalistyczna zapowiada na piątkowy wieczór czuwanie pod wieżą zegarową w Tsim Sha Tsui na półwyspie Koulun. Wedle słów organizatora czuwania Andy'ego Chana, uczestnicy będą „opłakiwać 20. rocznicę upadku Hongkongu”, który jest obecnie „chińską kolonią”.

Bezpieczeństwa wizyty będzie pilnowało przez cały czas jej trwania 11 tys. spośród 29 tys. hongkońskich policjantów. Szczególne środki bezpieczeństwa dotyczą okolic hotelu Renassaince Harbour View w dzielnicy Wan Chai, gdzie zatrzyma się chińska para prezydencka. Pierwotnie Xi miał zamieszkać w bardziej luksusowym hotelu Grand Hyatt, gdzie zatrzymuje się jego delegacja, ale górę wzięły kwestie bezpieczeństwa. Oba hotele zostały w całości zarezerwowane na obsługę wizyty i zamknięte dla innych gości.

Na ulicach, po których będzie poruszał się Xi, zainstalowano 300 ważących po dwie tony barykad, mających ochronić delegację przed ewentualnym atakiem z użyciem pojazdu, do jakich dochodziło w ostatnich latach w Europie. W pobliżu budynków rządowych dziennikarze hongkońskich mediów zauważyli robotników smarujących chodnik klejem, co prawdopodobnie ma uniemożliwić protestującym ewentualne wyrywanie cegieł. W lutym 2016 roku podczas zamieszek w dzielnicy Mong Kok ich uczestnicy wyrwali z chodnika 2 tys. cegieł, którymi obrzucili interweniujących policjantów, raniąc ponad 100 z nich.

Z Hongkongu Andrzej Borowiak (PAP)