Senator Marcin Bosacki (KO), sprawozdawca senackiej komisji spraw zagranicznych i Unii Europejskiej przedstawił senatorom sprawozdanie komisji dot. tej ustawy. Bosacki przyznał, że dyskusja na komisji w kwestii poparcia ustawy była "ożywiona i nie dotyczyła samych celów umowy" polsko-amerykańskiej, "a jej warunków".

"Co do celów panowała zgoda podczas dyskusji w komisji, że są one zgodne z interesem Rzeczpospolitej" - poinformował Bosacki. Według niego, warunki umowy jednak wzbudziły "kilka wątpliwości". Jedną z nich jest jurysdykcja nad personelem amerykańskim w Polsce. Bosacki przypominał, że poprzednia umowa z 2009 r., określała, że to Polska sprawuje taką jurysdykcję nad żołnierzami USA, ale na żądanie strony amerykańskiej "będzie się jej zrzekać". Podkreślił też, że nowej umowie jest odwrotnie - Polska "zrzeka się tej jurysdykcji, a będzie ją przywracać, kiedy uzna to konieczne dla realizowania swoich interesów".

Z innych spraw wywołujących kontrowersje, Bosacki wymienił m.in. wysokie "koszty logistyczne" stacjonowania wojsk USA, które ponieść będzie musiała strona Polska, a także brak uprzywilejowania polskich firm w kontraktach dla amerykanów - będą miały one równe prawa z firmami zagranicznymi. "W sumie co do celów to dobra umowa. Jest korzystniejsza dla strony amerykańskiej, a mniej korzystana dla strony polskiej, niż podobna umowa z 2009 roku" - podsumował. Pomimo tego - jak przekazał senatorom Bosacki - komisja spraw zagranicznych i Unii Europejskiej rekomenduje przyjęcie przez Senat ustawy.

Z ramienia senackiej komisji obrony rekomendację przedstawiał senator Jerzy Czerwiński (PiS). Podkreślił on, że nowa umowa zmienia sposób stacjonowania wojsk USA w Polsce. "To będzie obecność trwała, co jest ważne - z rodzinami i pracownikami cywilnymi" - stwierdził.

Ocenił, że umowa podnosi rangę Polski na renie międzynarodowej, przynosi korzyści obronne i wojskowe, a także gospodarcze - wojska USA zapewniają stabilność Polsce, za którą będzie "podążał kapitał i przedsiębiorcy". Czerwiński poinformował, że także komisja obrony rekomenduje przyjęcie ustawy bez poprawek.

Reklama

Pytania do przedstawicieli rządu zgłosił wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (KO), który zapytał o kwestię "eksterytorialności" baz amerykańskich oraz o koszty pobytu Amerykanów w Polsce i związanych z tym inwestycji.

Na pierwsze pytanie odpowiedział wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk, który zapewnił, że bazy amerykańskie nie będą "w żadnym przypadku" eksterytorialne - Polska zachowa pełna suwerenność nad bazami amerykańskimi, a personel USA będzie zobowiązany do przestrzegania polskiego prawa. Amerykanie będą musieli też informować o wszelkich działaniach związanych z funkcjonowaniem baz.

Wiceszef resortu obrony Marcin Ociepa poinformował senatorów, że koszty "wsparcia logistycznego" obecności Amerykanów są szacowane na 500 mln zł rocznie. Polska zapewni Amerykanom "bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie", "dorocznie określane ilości paliwa", a także "wybrane elementy wsparcia w magazynowaniu sprzętu i uzbrojenia oraz obsłudze wykorzystywanej infrastruktury".

Ociepa dodał, że w tej chwili trudno jest określić koszt modernizacji infrastruktury na potrzeby obecności Amerykanów. Wyjaśnił jednak, że koszty te "wpisują się w priorytety modernizacyjne infrastruktury" podległej MON, więc "i tak obiekty te byłby modernizowane". Podkreślił też, że te inwestycje "zostają w Polce" i będą własnością polskiego wojska.

Podczas dyskusji głos zabrał były szef MON, senator Bogdan Klich (KO) który ocenił, że ratyfikacja umowy będzie miała ważne skutki dla Polski i będzie wpływać na bezpieczeństwo Polski. "Im więcej żołnierzy amerykańskich, tym dla bezpieczeństwa Polski lepiej" - stwierdził. W tym kontekście wspomniał o "inwazjach rosyjskich na Krym i Donbas".

Ocenił jednak, że mechanizm "pierwszeństwa jurysdykcji" strony polskiej wobec żołnierzy USA zawarty w poprzedniej umowie z Amerykanami był korzystniejszy dla Polski. Lepsze też dla Polski - według Kicha - były warunki finansowania wynikające w wcześniejszej umowy, gdyż koszty logistyczne pobytu Amerykanów ponosili oni sami. "To są dwie wątpliwości jakie mamy do kształtu tej umowy. One nie zmieniają faktu, że umowa zwiększa bezpieczeństwo naszego kraju" - zakończył Klich. Poinformował też, że senatorowie Koalicji Obywatelskiej poprą ustawę w głosowaniu.

Głosowanie nad ustawą zostało zaplanowane w środę, w bloku głosowań o godz. 19.

Ustawę upoważniająca prezydenta do ratyfikacji polsko-amerykańskiej umowy o wzmocnionej współpracy obronnej Sejm uchwalił 17 września. Podpisali ją 15 sierpnia w Warszawie minister obrony Mariusz Błaszczak i sekretarz stanu USA Mike Pompeo. Umowa jest uzupełnieniem ubiegłorocznych deklaracji prezydentów obu państw, w których zapowiedziano zwiększenie liczby amerykańskiego personelu wojskowego, liczącego ok. 4,5 tys. o co najmniej tysiąc kolejnych.

Umowa, której dotyczy ratyfikacja, uzupełnia umowę o statusie wojsk NATO SOFA z 1951 r. i bardziej szczegółowo określa status i warunki regulujące pobyt sił zbrojnych USA, w tym członków sił zbrojnych i personelu cywilnego oraz członków rodzin. Aneksy do umowy regulują kwestie infrastruktury i wsparcia logistycznego zapewnianych przez Polskę. Nowa umowa zastąpi umowę o statusie wojska USA na terytorium RP z 2009 r. (SOFA) i międzyrządowe porozumienie o współpracy z lipca 2015.(PAP)

autor: Krzysztof Kowalczyk

krz/ godl/