Wypłacany od maja w Brazylii zasiłek wynosił początkowo 600 reali, czyli równowartość ponad 430 złotych. „Pomógł ponad trzynastu milionom Brazylijczyków (15 proc. ludności) wyjść ze skrajnego ubóstwa” - napisał w poniedziałek w związku z tym komunikatem dziennik „O Globo”.

Od trzech miesięcy - m.in. wskutek niepowodzenia rządowych planów prywatyzacji głównych gałęzi gospodarki, jak uzasadnia rząd prezydenta Jaira Bolsonaro, zasiłek został zmniejszony o 50 proc. Według Daniela Duque, czołowego eksperta Brazylijskiego Instytutu Ekonomii należącego do Fundacji imienia Getulio Vargasa, decyzja rządu oznacza, że odsetek Brazylijskich rodzin żyjących w skrajnej nędzy może się obecnie podwoić w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy wynosił 6,5 proc.

Jak przewidują prognozy Instytutu, wskutek rosnącego bezrobocia już w styczniu odsetek rodzin, które praktycznie biorąc nie będą miały żadnych stałych dochodów, może wzrosnąć nawet do 15 proc. Brazylijskie media przynoszą w tych dniach wiele informacji i reportaży na temat szczególnie trudnej sytuacji wielodzietnych rodzin pozbawionych stałych dochodów oraz samotnych kobiet z dziećmi, które utrzymywały dotąd rodziny z „zasiłku covidowego".

Sytuacja w większości pozostałych krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów poza bardzo nielicznymi wyjątkami, wśród których jest Urugwaj, gdzie od początku naszego stulecia funkcjonuje system powszechnej opieki zdrowotnej obejmującej całe społeczeństwo, przedstawia się obecnie podobnie lub gorzej niż w Brazylii - największym i jednym z najbogatszych państw regionu.

Pandemia koronawirusa niebywale pogłębiła słabości gospodarki i kontrasty społeczne w niemal wszystkich państwach Ameryki Łacińskiej - stwierdzają ekonomiści i socjologowie z Uniwersytetu Katolickiego Argentyny (UCA), wiodącego na kontynencie w badaniach nad jej gospodarczymi i społecznymi następstwami. Miliony mieszkańców kontynentu nie są w stanie zarobić na utrzymanie rodzin w nowych warunkach – przy pracy zdalnej, lub „dorywczo, w strefie nieformalnej, lub podejmując się dorywczych zajęć”.

Reklama

Na koniec roku, według prognoz potwierdzanych przez cytowany Brazylijski Instytut Ekonomii, liczba mieszkańców Ameryki Łacińskiej, którzy znaleźli się w sytuacji skrajnego ubóstwa, wynosi 80 milionów, co oznacza wzrost o 16 milionów w porównaniu z rokiem ubiegłym.

UCA ogłosił w tym dniach wstrząsający raport na temat społecznych skutków pandemii koronawirusa w Argentynie. Według jego autorów, w tym 45-milionowym kraju, w strefie ubóstwa wyznaczanej na podstawie dochodów rodzin znalazło się pod koniec trzeciego kwartału tego roku 18 milionów osób.

„Odsetek argentyńskich rodzin żyjących w strefie ubóstwa wzrósł z 40,8 proc., do 44,2 proc., co oznacza, że tempo pogłębiania się biedy w kraju jest obecnie najwyższe w tym dziesięcioleciu” - głosi raport.

Według dyrektora Obserwatorium Długu Społecznego UCA, prof. Augustina Salvii, „strefa ubóstwa w kraju rozszerzałaby się w okresie pandemii dwukrotnie szybciej i obejmowałaby obecnie już 53 proc. ludności, gdyby nie rządowe subsydia na programy pomocy dla najbardziej potrzebujących".

Mimo to sytuacja pogarsza się z tygodnia na tydzień. Po blisko dziesięciu miesiącach pandemii, która rujnuje gospodarki krajów regionu, najgorsza, według UCA i innych wyższych uczelni katolickich Ameryki Łacińskiej, jest sytuacja dzieci i dorastającej młodzieży, ponieważ kryzys gospodarczy spowodowany przez inwazję koronawirusa najboleśniej odczuły rodziny wielodzietne, bardzo liczne w tej części świata.

Pod koniec trzeciego kwartału tego roku 64 proc. dzieci żyło w rodzinach, które „znalazły się poniżej granicy ubóstwa”, a 16 proc. „w skrajnej nędzy”, czemu nie zdołały zapobiec programy pomocowe centrolewicowego rządu Argentyny, która już w tym stuleciu przeżyła dwa poważne kryzysy gospodarcze.

Grudniowy raport UCA stwierdza m.in., że „tej argentyńskiej zimy czterech na każde dziesięć rodzin" zamieszkałych na rozległych przedmieściach strefy metropolitalnej Buenos Aires, głównego miasta Argentyny liczącego 15 milionów mieszkańców, „wskutek problemów ekonomicznych nie stać było na zakup odpowiedniego obuwia i ubrania”. (PAP)