Forsal logo

Wiosną USA dostały drony z ukraińską technologią, ale nie mogły ich użyć. Teraz szykują przełomową umowę z Kijowem

Wiosną USA dostały drony z ukraińską technologią, ale nie mogły ich użyć. Teraz szykują przełomową umowę z Kijowem
Dron przechwytujący Merops przygotowywany przez polskiego żołnierza na poligonie (2025 r.)/US Army
W pierwszych dniach operacji Epic Fury do amerykańskich baz trafiły tysiące dronów przechwytujących wyposażonych w ukraińskie podzespoły. Miały chronić je przed irańskimi Shahedami, ale choć dostarczono je w ciągu kilku dni, przez kolejne tygodnie nie były gotowe do walki. Teraz Waszyngton i Kijów przygotowują umowę, która ma zapobiec podobnym problemom w przyszłości. Dzięki niej ukraińskie technologie wojskowe będą na większą skalę produkowane i testowane w USA, aby amerykańska armia mogła szybciej wprowadzać je do służby.

Drony dotarły w kilka dni. Do walki były gotowe dopiero po tygodniach

Gdy Iran rozpoczął odwetowe ataki na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie, Amerykanie potrzebowali tańszej broni do przechwytywania Shahedów. W marcu Dan Driscoll, ówczesny sekretarz armii USA, zadzwonił do Erica Schmidta, byłego prezesa Google. Schmidt jest założycielem amerykańskiej firmy Perennial Autonomy, która produkuje drony i działa również w Ukrainie.

Driscoll poprosił o dostarczenie 13 tys. dronów przechwytujących Merops, przeznaczonych do zwalczania Shahedów, oraz 10 tys. dronów rozpoznawczo-uderzeniowych Bumblebee. Schmidt zgodził się dostarczyć sprzęt, który trafił do wojska w ciągu kilku dni. Jak ujawnia CBS News, Amerykanie potrzebowali jednak kilku tygodni, by przygotować drony do walki.

Opóźniły się dostawy podzespołów z Ukrainy. Meropsy są wyposażone w moduły sztucznej inteligencji ukraińskiej firmy Sine Engineering oraz głowice bojowe produkowane w Ukrainie. Ukraińscy specjaliści musieli też pomóc w dostosowaniu dronów do współpracy z amerykańskim systemem obrony przeciwlotniczej.

USA chcą produkować ukraińską broń u siebie

Problemy z Meropsami pokazały, że samo kupowanie gotowych dronów nie rozwiąże wszystkich problemów amerykańskiego wojska. Od roku USA i Ukraina pracują nad porozumieniem, które ma zacieśnić współpracę amerykańskiego i ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego.

Według trzech źródeł CBS News prezydent Wołodymyr Zełenski jest gotowy podpisać porozumienie podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Nie wiadomo jednak, czy Waszyngton zdąży zakończyć przygotowania.

Porozumienie przewiduje zwiększenie skali produkcji i testów ukraińskiego uzbrojenia w USA. Ukraińscy producenci mają też wspólnie pracować nad nowymi rozwiązaniami z amerykańskimi firmami zbrojeniowymi i wojskiem.

Ukraina zamierza w tym roku wyprodukować 10 mln dronów.

Nie wystarczy kupić drona. Niezbędny jest know-how

Przypadek Meropsów pokazał, że nawet sprzęt sprawdzony w Ukrainie wymaga dostosowania do systemów obrony innego państwa. Liczą się również oprogramowanie, doświadczenie operatorów, koordynacja oraz umiejętność szybkiego dostosowywania sprzętu do taktyki przeciwnika.

– Na Zachodzie trzeba wreszcie zrozumieć, że nie chodzi tylko o posiadanie technologii, lecz także o sposób jej wykorzystania – podkreśla Deborah Fairlamb z funduszu Green Flag Ventures, inwestującego w ukraińskie technologie obronne.

Trzeba zaznaczyć, że amerykańskie wojsko nie jest jednak konsekwentne w korzystaniu z ukraińskich doświadczeń. W sierpniu wojska lądowe rozwiązały batalion wyposażony w drony, który miał wykorzystywać doświadczenia z wojny w Ukrainie. Tymczasem ukraińscy producenci ubiegają się o kontrakty w programie Drone Dominance, w ramach którego Pentagon zamierza kupić ponad 200 tys. dronów do 2027 r.

Nowe porozumienie ma jednak obejmować znacznie więcej niż zakupy sprzętu. Ukraińskie firmy mają wspólnie z amerykańskimi producentami i wojskiem rozwijać nowe technologie, a nie tylko sprzedawać gotowe drony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWiosną USA dostały drony z ukraińską technologią, ale nie mogły ich użyć. Teraz szykują przełomową umowę z Kijowem »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj