Dobroduszny jak Wujek Sam

Mimo prób strategicznego zbliżenia, jakie podejmował poprzedni prezydent USA Donald Trump, obecne stosunki między obu mocarstwami nie były tak złe od czasów zimnej wojny. Bidenowi zależy na wygaszeniu wszelkich napięć z Rosją, które mogłyby odwrócić uwagę jego administracji od działań na rzecz odbudowy amerykańskiej gospodarki i skupienia sił w polityce zagranicznej na Chinach. „Biden chce relacji, które uniemożliwią Rosji powstrzymanie Stanów Zjednoczonych przed realizacją wszystkich innych priorytetów polityki zagranicznej, na których wolałby się skupić, takich jak Chiny, klimat i Covid” - twierdzi Andrea Kendall-Taylor, starszy pracownik Centrum Nowego Bezpieczeństwa Amerykańskiego.

Reklama

Putin od dawna bardzo jasno sygnalizował, że w wielu ważnych dla Bidena kwestiach nie zechce iść na żadne ustępstwa. Rosja nadal umacnia swoją pozycję na Ukrainie. W kwietniu w Kreml zlekceważył kolejne sankcje nałożone przez USA po włamaniu do SolarWinds. Odrzucił także oskarżenia o ingerencję w wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Utrzymanie sankcji przez USA nie zatrzyma szykan, jakie Kreml stosuje wobec liderów opozycji. W zeszłym tygodniu rosyjski sąd orzekł, że ruch kierowany przez uwięzionego dysydenta Aleksieja Nawalnego to ugrupowanie ekstremistyczne. Dla Putina „ważne jest, aby utrzymać Stany Zjednoczone na pozycji wroga, aby móc bronić się przed traktującymi go niesprawiedliwie Stanami Zjednoczonymi”- dodała Kendall-Taylor.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow powiedział w zeszłym tygodniu, że jego kraj nie ma „nadmiernych oczekiwań ani złudzeń” co do wyniku rozmów. Według źródeł Bloomberg.com państwowe kanały informacyjne zostały poinstruowane, aby unikać zbytniego optymizmu w relacjach z genewskiego szczytu.

Bez Rosji ani rusz

Zdaniem części ekspertów amerykańska strategia wobec Putina opiera się na naiwnej nadziei, że po latach ignorowania przez Rosję międzynarodowych nacisków na przestrzegania prawa i nałożeniu przez USA sankcji, spotkanie twarzą w twarz obu prezydentów przyniesie przełom w relacji. I że Stany Zjednoczone przestaną być celem rosyjskich cyberataków, bo prezydent Rosji nie będzie chciał narażać swojego kraju na kolejne obostrzenia.

Są też takie obszary, w których USA albo będą szukać pomocy Rosji, albo mają nadzieję, że Moskwa pozostanie neutralna i nie będzie aktywnie utrudniać Waszyngtonowi działań. Najważniejszą kwestią dla administracji Bidena jest wzmocnienie międzynarodowych wysiłków na rzecz przywrócenia porozumienia nuklearnego z Iranem. W tym temacie Rosja, jako jeden z uczestników rozmów toczących się w Wiedniu, ma do odegrania kluczową rolę. Stany Zjednoczone szukają również pomocy Kremla w uspokojeniu sytuacji w Afganistanie i ograniczeniu przemocy ze strony Talibów po tym, jak siły amerykańskie całkowicie wycofają się z kraju.

Kolejną kwestią, jaka może zostać poruszona na genewskim szczycie, jest kontrola zbrojeń. Traktat New START, który nakłada limity na liczbę głowic nuklearnych po obu stronach, wygasa w już 2026 roku. USA chcą, aby nowe ustalenia objęły całą gamę broni strategicznych, które nie były dotąd objęte tą umową. Ponieważ takie rozmowy trwają latami, jeśli mają przynieść pożądany efekt, muszą się wkrótce rozpocząć.

Dyplomatyczne ocieplanie wizerunku

Największej szansy na porozumienie między Waszyngtonem a Moskwa analitycy upatrują w kwestii poszerzenia relacji dyplomatycznych, ograniczanych stopniowo za czasów prezydentów Baracka Obamy i Donalda Trumpa. Wówczas amerykańskie konsulaty we Władywostoku i Sankt Petersburgu zostały zamknięte, a czas oczekiwania na wydanie wiz dla Rosjan chcących podróżować do USA zdecydowanie się wydłużył. Na choćby częściowe ocieplenie relacji między obu krajami i przywrócenie normalnych usług konsularnych liczą amerykańskie firmy działające w Rosji, twierdzi Alex Rodzianko, szef Amerykańskiej Izby Handlowej w Moskwie .

Wśród tematów poruszonych na spotkaniu znajdą się konflikty regionalne (Ukraina, Syria i Libia), w które Rosja jest zaangażowana. Putin będzie zapewne szukał poparcia Bidena dla jego pomysłu zorganizowania szczytu przywódców pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ: USA, Rosji, Chin, Francji i Wielkiej Brytanii.

„Rosji tak naprawdę nie zależy na stabilności” – uważa Fiona Hill, która za czasów Trumpa pracowała w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego ds. Rosji i Europy, a teraz współpracuje z Brookings Institution. „Oni wykorzystują konflikt ze Stanami Zjednoczonymi dla swoich wewnętrznych celów, a my po prostu musimy się z tym pogodzić.” Świadoma tego storna amerykańska również nie widzi szans na zawarcie szerszego porozumienie z Putinem. W związku z tym przedstawiciele Białego Domu zapowiedzieli w sobotę, że prezydenci Biden i Putin nie zorganizują wspólnej konferencji prasowej po spotkaniu.