Price oznajmił na konferencji prasowej, że misja żołnierzy będzie miała tymczasowy charakter, a ambasada USA pozostanie otwarta, choć zostaną w niej tylko najbardziej niezbędni pracownicy.

"Chcę się wyrazić bardzo jasno: ambasada pozostanie otwarta i planujemy kontynuować pracę dyplomatyczną w Afganistanie" - stwierdził rzecznik. Jak dodał, sprawa była przedmiotem rozmowy szefów dyplomacji i Pentagonu z prezydentem Afganistanu Aszrafem Ghanim.

Reklama

Zapowiedział również, że USA nadal będą prowadzić operacje antyterrorystyczne w kraju.

Price zapowiedział także przyspieszenie transportu afgańskich tłumaczy i innych pomocników sił USA, którym przysługują specjalne wizy. Tylko w czwartek w ten sposób wywieziono z kraju 1,2 tys. Afgańczyków, a kolejne loty, w tym do bazy wojskowej Fort Lee w Wirginii, będą odbywać się codziennie.

Wysłanie dodatkowych wojsk USA będzie konieczne ze względu na niemal ukończony proces wycofania żołnierzy z kraju, a także błyskawicznie pogarszającą się sytuację w kraju związaną z ofensywą Talibów. Islamiści w ciągu kilkunastu dni zdobyli już 11 z 34 stolic prowincji, w tym trzecie największe miasto kraju, Herat.

Price wyraził głębokie zaniepokojenie postępami Talibów i wzrostem przemocy. Powtórzył też, że jakakolwiek siła, która przejmie władze w Afganistanie z użyciem przemocy nie będzie prawowita i nie zostanie uznana przez społeczność międzynarodową.

Do ogłoszenia ewakuacji części ambasady doszło po tym, gdy placówka w Kabulu zamieściła w czwartek komunikat, w którym wezwała Amerykanów w Afganistanie do natychmiastowego opuszczenie tego kraju.

Jak podała reporterka CNN w Kabulu Clarissa Ward, na miejscu panuje atmosfera lęku i "prawie paniki".

"Nic, co dziś usłyszeliśmy z Departamentu Stanu, nie złagodzi tych nastrojów, a wręcz wzmocni przekonanie, że sytuacja jest rzeczywiście bardzo poważna" - powiedziała korespondentka.

Mimo niespodziewanie szybkiego tempa militarnych postępów Talibów, Biały Dom nie zamierza zmieniać decyzji o wycofaniu wojsk z Afganistanu. Prezydent Joe Biden stwierdził we wtorek, że "Afgańczycy muszą chcieć walczyć" o swój kraj i są zdolni do odparcia ataku Talibów.

W czwartek Biden udał się do swojego domu w Wilmington w Delaware nie odpowiadając na pytania dziennikarzy na temat Afganistanu.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)