"Tani teatr Kremla dla rosyjskiej publiczności"
„Groźba Miedwiediewa pod adresem Merza to oczywiście propaganda” - podkreślił niemiecki portal. Jednocześnie zwrócił uwagę, że dopóki prawo międzynarodowe bywa traktowane wybiórczo, wypowiedzi takie jak te Miedwiediewa będą padać na podatny grunt.
Miedwiediew sugeruje porwanie kanclerza Niemiec
Były prezydent Rosji, nawiązując do niedawnej operacji zbrojnej USA w Wenezueli, powiedział rosyjskiej agencji państwowej TASS, że mógłby wyobrazić sobie podobne akcje porwania innych przywódców państw, w tym szefa rządu Niemiec. „Porwanie neonazisty Merza może być doskonałym zwrotem akcji w tej karnawałowej serii” – powiedział Miedwiediew. Jak dodał, „są nawet powody, aby ścigać go (Merza - PAP) w Niemczech, więc nie byłaby to strata, zwłaszcza że obywatele cierpią bez powodu”.
Reakcja niemieckiego rządu
Rząd w Berlinie zdecydowanie potępił te wypowiedzi. Cytowany przez agencję dpa zastępca rzecznika rządu Sebastian Hille poinformował, że Niemcy nie widzą obecnie potrzeby wzmacniania ochrony kanclerza. Jak zaznaczył, obowiązujące środki bezpieczeństwa są adekwatne do oceny zagrożenia, a Merz jest dobrze chroniony.
Według dpa Miedwiediew wypowiedzią o porwaniach polityków po raz kolejny potwierdził swoją reputację prowokatora i jednego z głównych podżegaczy w rosyjskiej narracji wymierzonej w Zachód.
Atak USA na Wenezuelę
W sobotę siły amerykańskie uprowadziły z Wenezueli przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię oraz przetransportowały ich do USA. Sąd w Nowym Jorku w poniedziałek postawił im formalne zarzuty, w tym uczestnictwa w „zmowie narkoterrorystycznej” i sprowadzania kokainy do Stanów Zjednoczonych. Oskarżeni nie przyznali się do winy.
Kilka państw, w tym Chiny, Hiszpania, Brazylia i Meksyk, skrytykowało działania USA wobec Wenezueli, uznając je za naruszenie prawa międzynarodowego.
Z Berlina Iwona Weidmann