Pizzerie pokonały kryzys i rosną w siłę

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
5 lutego 2011, 12:56
Pizza Fot. Shutterstock
Polacy coraz chętniej jedzą pizzę. Jest to też danie, które najczęściej zamawiają na wynos. Dla tych restauracji jest też najlepszy okres na rozwój Fot. Shutterstock/Inne
Polacy coraz chętniej jedzą pizzę. Jest to też danie, które najczęściej zamawiają na wynos. Dla tych restauracji jest też najlepszy okres na rozwój

Ubiegły rok przyniósł spadek sprzedaży na rynku gastronomicznym. Według firmy Euromonitor International jego wartość obniżyła się o 100 mln zł, do 27,1 mld zł. Najbardziej spadek popytu odczuły kawiarnie, bary i restauracje. Ich liczba się zmniejszyła.

Odwrotna sytuacja była w kategorii pizzerii i fast foodów, które w okresie spowolnienia gospodarczego przejęły część klientów droższych restauracji. To one, ze względu na wciąż małe nasycenie polskiego rynku lokalami gastronomicznymi, mają przed sobą najlepsze perspektywy.

>>> Czytaj też: Pizza i kebab to najpopularniejsze dania w polskich restauracjach

Dwa razy więcej

W kraju działa ok. 3 tys. pizzerii. Eksperci szacują, że na rynku jest miejsce na drugie tyle. A to dlatego, że wciąż niezagospodarowane są mniejsze miasta w Polsce. Perspektywy rozwoju widzą sami najwięksi gracze. Sieci pizzerii to obecnie jedyna kategoria na rynku gastronomicznym, która deklaruje dynamiczny rozwój w tym roku. Nic dziwnego, w zeszłym roku obroty tych restauracji wzrosły średnio o 10 proc.

– Otworzymy w tym roku około 30 nowych lokali – mówi Magdalena Piróg, wiceprezes zarządu Da Grasso.

Do rozwoju zachęcają też ostatnie badania, z których wynika, że Polacy nadal wydają na jedzenie poza domem dużo mniej niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Według badań CBOS tylko co jedenasty mieszkaniec kraju stołuje się na mieście kilka razy w tygodniu, a co dwunasty codziennie jada swój główny posiłek poza domem. Według OBOP wynika, że najczęściej poza domem zamawiana jest pizza. Tak deklaruje aż 37 proc. Polaków.

>>> Czytaj też: Oferta dla dostawców pizzy - 88 tys. zł pensji za godzinę

Nie każda pizzeria ma szansę odnieść sukces. Kluczem jest urozmaicone menu. – Z badań wynika, że konsumenci oczekują bogatej karty dań, zawierającej nie tylko pizzę, ale także dania mięsne i rybne, przystawki, sałaty czy desery – mówi Karolina Rozwandowicz, prezes Da Grasso.

Klienci oczekują też promocji. W miesiącu powinno być ich kilka, by klient nie przeszedł do konkurencji.

To jednak może nie wystarczyć. Drugi atut pizzerii to dostawy do domów i firm. Coraz liczniejszą grupą klientów pizzerii stają się bowiem pracownicy biur. Według CBOS dania z dostawą do domu zamawia tylko 7 proc. Polaków. Dlatego liczba osób korzystających z dostaw będzie stale rosła. Firmy, które najwcześniej zaoferują takie usługi, mają szansę zyskać stałych klientów. Ale uda im się to osiągnąć tylko wówczas, gdy zadbają o szybkość realizacji zamówienia. Najlepiej, jeśli czas ten będzie zbliżony do tego, ile czeka się na danie w restauracji – ok. 30 minut.

– W niewielkim lokalu na każdej zmianie powinno pracować około 8 osób, łącznie z dostawcami. W godzinach szczytu w dużym mieście do dowozu trzeba jednak oddelegować nawet 10 pracowników – uważa Leszek Nowak z Telepizzy Polska.

Godzina pracy jednego dostawcy to koszt 8 – 10 zł. Duże wydatki pochłonie też zakup środków transportu. Powinno być ich przynajmniej tyle, ilu jest dostawców. Właściciele pizzerii polecają skutery, które najlepiej radzą sobie na zakorkowanych ulicach i nie są drogie.

W sieci łatwiej

Dynamiczny rozwój sieci w ostatnich latach spowodował, że na rynku nie trzeba działać już w pojedynkę. Można przyłączyć się do jednej z nich, minimalizując ryzyko niepowodzenia biznesu.

A jest w czym wybierać, bo na rynku jest sześć konceptów, z których każdy ma pod swoim szyldem więcej niż 50 lokali. To wskazuje na ich doświadczenie i know-how.

Za wejściem do sieci przemawia jeszcze jeden fakt. Z badań Euromonitor International wynika, że gastronomia sieciowa lepiej sobie radzi na rynku od niezależnej. Wartość sprzedaży lokali niezrzeszonych obniżyła się w 2010 roku z 23,2 mld zł do 22,8 mld zł, a sieciowych wzrosła z 4 mld zł do 4,3 mld zł.

– Trudności wynikające z mniejszego popytu w większym stopniu odbiły się na mniejszych sieciach i lokalach należących do indywidualnych przedsiębiorców – zauważa Karolina Rozwandowicz.

Nawet za 40 tys. zł

Koszty uruchomienia pizzerii nie są wysokie. Na własny biznes wystarczy już 40 – 50 tys. zł w zależności od lokalizacji. Tyle wydamy na lokal, otwierając go w spółce Biesiadowo.

Niewiele więcej, bo 55 tys. zł, potrzeba na uruchomienie biznesu pod logo Crazy Piramid Pizza. Chyba że mamy już lokal, w którym prowadzimy pizzerie. Wówczas na wejście do sieci wydamy 20 tys. zł. Na lokal w Telepizzy trzeba mieć już 180 tys. zł, a około 200 tys. zł, gdy chcemy działać pod logo największego gracza – Da Grasso.

i02_2011_023_130_0001_001_330849.jpg
Co czwarty Polak lubi pizzę
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj