Europa chce wolnego internetu bez dodatkowych regulacji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 czerwca 2011, 21:12
Wezwanie Nicolasa Sarkozy'ego do nałożenia na internet dodatkowych regulacji o zasięgu światowym, nie spotkało się z zainteresowaniem na szycie państw G8 w Deauville. Zostało odrzucone m.in. przez Stany Zjednoczone, Niemcy oraz inne kraje europejskie.

Kraje G8 mają rację, że sprzeciwiają się wprowadzeniu kolejnej regulacji. Posiadają już własne przepisy, które mają przeciwdziałać negatywnym zjawiskom w internecie, zaczynając od piractwa, na łamaniu praw autorskich kończąc. Kolejne światowe regulacje w tej sprawie są niepotrzebne. Rewolucja technologiczna w mediach czy handlu odbyła się głównie dzięki wynalezieniu internetu dwie dekady temu i była bardzo korzystna dla światowej gospodarki. 

>>> Czytaj też: USA chcą walczyć z cenzurą Internetu

Z raportu McKinsey'a, stworzonego na potrzeby szczytu krajów grupy G8 wynika, że sam internet odpowiadał za 21 procent wzrostu gospodarczego w krajach rozwiniętych w ciągu ostatnich pięciu lat . Dzięki niemu zwiększyła się wolność słowa oraz możliwość publikacji materiałów, które wcześniej były niedostępne.

Chiny już cenzurują sieć, szczególnie gdy pojawia się zagrożenie dla autorytetu władzy ze strony amerykańskich firm takich jak Google oraz Twitter. Prawo rozciągające się na wiele krajów i ograniczające internet, może być szybko złamane. 

<<<Czytaj też: Google ostrzega użytkowników poczty Gmail przed atakami z Chin

Mimo to, inicjatywa prezydenta Sarkozy'ego była zasadna. Obawy jakie wyraził wobec prywatności, ochrony praw autorskich oraz tworzenia monopolów informacyjnych takich jak Google czy Facebook są warte uwagi.

Mark Zuckenberg założyciel Facebooka, oraz prezes Google Eric Schmid pojawili się w Deauville, aby ostrzec przed wprowadzeniem regulacji dotyczących ochrony praw autorskich w formie zaproponowanej przez Francję. Podobna ustawa właśnie została zablokowana w Stanach. Istnieje jednak podejrzenie, że przemysł technologiczny stara się o zrównanie piractwa  przemysłowego z piractwem pomiędzy indywidualnymi użytkownikami, bo ma to pozwolić Chińczykom oraz mieszkańcom Bliskiego Wschodu na wolność słowa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj