Czy chiński kryzys na rynku nieruchomości pogrąży światową gospodarkę?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 czerwca 2011, 05:57
Gospodarkę światową charakteryzują liczne, często mało oczywiste powiązania i zależności. Rewolucje w Afryce Północnej zostały wywołane przez wzrost cen żywności, spowodowany m.in. zwiększoną produkcją biopaliw w Ameryce Północnej. Zwiastunem kolejnej fali kryzysu może okazać się zastój na rynku nieruchomości w Chinach.

Ludowy Bank Chin w ciągu ostatnich dwóch lat czterokrotnie podniósł stopy procentowe. Wpłynęło to na spowolnienie inwestycji budowlanych. Przedstawicielom klasy średniej, dopiero co powstającej w Państwie Środka, znacznie trudniej też uzyskać kredyt i przenieść się do nowopowstających miast.

„Chiński rynek nieruchomości rdzewieje” – pisze Derek Thompson na portalu theAtlantic.com. „Sprzedaż domów w głównych miastach zwalnia. Przemysł budowlany wyprodukował na przedmieściach największych chińskich miast dziesiątki „widmowych miast,” które w rzeczywistości są bardziej jak poronione dzieci. Były bowiem przeznaczone dla mieszkańców, którzy nigdy się nie pojawili.” W samym Chenggong stoi ponad 100 tys. pustych mieszkań.

>>> Czytaj też: Kryzys w Chinach jest już blisko

Niektórzy z analityków wieszczą wręcz kompletną zapaść chińskiego rynku nieruchomości, jednak zdaniem autora nawet umiarkowany spadek odbije się szerokim echem w światowej gospodarce. „Nie można z ekonomicznego kryzysu uczynić tajemnicy narodowej” – pisze Thompson.

Podobnie jak grecki kryzys zadłużenia okazał się problemem dla całej strefy euro i zaciążył na notowaniach rynków finansowych całego świata, również sytuacja w Chinach może wywołać globalne skutki. Państwo Środka konsumuje połowę najważniejszych metali sprzedawanych na światowych rynkach. Kryzys na rynku nieruchomości i mniejszy popyt na surowce i artykuły przemysłowe odbije się negatywnie na gospodarce takich państw jak Australia, RPA, Brazylia, Chile, Korea Południowa, Tajwan i Japonia.

>>> Polecamy: Chiński tygrys w sidłach inflacji. Gospodarkę czeka spowolnienie?

Czas pokaże, czy chińskie miasta-widma będą przyczyną kolejnej fali światowego kryzysu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj