Bankia potrzebuje pomocy i ciągnie w dół Hiszpanię

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 czerwca 2012, 15:34
Hiszpania ma problem z pozyskaniem na rynkach finansowych kapitału niezbędnego dla uratowania swoich banków.

Premier Mariano Rajoy przyznał, że trzecia co do wielkości instytucja finansowa kraju – Bankia, będzie potrzebowała na ten cel aż 19 mld euro. Zdaniem ekspertów może to źle świadczyć o prawdziwej kondycji także pozostałych instytucji finansowych, bo rząd przez wiele miesięcy utrzymywał, że Bankia poradzi sobie bez wsparcia.

Właśnie te obawy przyczyniły się do gwałtownego wzrostu rentowności hiszpańskich długoletnich obligacji: wczoraj wynosiła on 6,53 proc., o 530 pkt bazowych więcej od porównywalnych papierów niemieckich, co jest jednym z najgorszych wyników od założenia unii walutowej.

Władze mają opublikować w czerwcu wyniki stress testów pokazujących rzeczywistą kondycję hiszpańskich banków. Większość z nich poniosła poważne straty z powodu załamania rynku nieruchomości w kraju.

Jednak nawet bez konieczności zdobycia dodatkowych funduszy na pomoc dla sektora finansowego Hiszpanii trudno będzie bez pomocy UE i MFW finansować dług. Jak podaje agencja Bloomberg, najgorszy będzie pod tym względem październik, kiedy wypada termin zapadalności obligacji wartych 20 mld euro. Grecja, Portugalia i Irlandia wystąpiły o pomoc do Brukseli, gdy rentowność obligacji przekroczyła 7 proc. i samodzielny koszt obsługi długu okazał się za drogi.

Zdaniem głównego ekonomisty banku J.P. Morgan Chase Davida Mackie Hiszpania będzie potrzebowała od UE i MFW przynajmniej 350 mld euro, aby nie tylko dokapitalizować swoje banki, lecz także obsłużyć dług do końca 2014 r. Teoretycznie zdobycie takiej kwoty jest możliwe – Europejski Mechanizm Stabilizacji (ESM), który ma działać od 1 lipca, będzie wyposażony w kapitał wart 500 mld euro.

– Problem polega na tym, czy rynki finanse uwierzą, że Hiszpania jest ostatnim krajem, który będzie potrzebował wsparcia, czy też tylko kolejnym elementem układanki, w której następnym kandydatem do bankructwa okażą się Włochy. W takim przypadku ESM nie będzie już wystarczający – uważa David Mackie.

Na razie szef hiszpańskiego rządu stanowczo jednak podkreśla, że nie wystąpi o pomoc do Brukseli i ze sfinansowaniem potrzeb państwa poradzi sobie sam.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj