Policjanci nie kryją zirytowania. Okazuje się, że nie mają co liczyć, że każdy z nich – bez względu na zajmowane stanowisko – otrzyma 300 zł. A tyle obiecał im w przeszłości Donald Tusk, by zrekompensować kilkuletni okres zamrożenia płac w policji.

Nieubłagana matematyka

W przyszłym roku w budżecie państwa na podwyżki dla służb mundurowych wygospodarowano 390 mln zł. Do policji ma trafić 267 mln zł, pozostałe środki – 123 mln zł – zostaną podzielone między Państwową Straż Pożarną, Straż Graniczną oraz służby specjalne. W efekcie ze wstępnych wyliczeń Tomasza Krzemieńskiego, wiceprzewodniczący zarządu głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów, wynika, że każdy policjant średnio otrzyma około 175 zł miesięcznie.

Okazuje się, że wyliczenia związków są i tak zbyt optymistyczne. Z danych Komendy Głównej Policji, do których dotarł DGP, wynika, że średnio na jeden policyjny etat przypadnie 161 zł. Powód? Otóż limity dodatkowych środków na uposażenia w policji skalkulowano oddzielnie dla funkcjonariuszy, a oddzielnie dla cywilnych pracowników komend, przy czym fundusz wynagrodzeń dla drugiej grupy wzrośnie o 4 proc., a dla pierwszej o 6 proc. Sprawę dodatkowo komplikuje to, że w kwocie do podziału dla funkcjonariuszy mogą się także znaleźć dodatki motywacyjne przyznawane przez komendantów jednostek.

– Jeśli do tego faktycznie dojdzie, to policjanci mogą dostać tylko po sto złotych – oburza się Andrzej Szary, przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów Województwa Wielkopolskiego. Punktem zapalnym może być jeszcze sposób podziału podwyżki. MSW chce bowiem, by indywidualne uposażenia funkcjonariuszy zostały wypracowane w konsultacjach komendantów ze związkami zawodowymi. – Proszę zwrócić uwagę, że większa pensja przełoży się też na wzrost nagrody rocznej oraz zwiększenie funduszu nagród uznaniowych i zapomóg – wyjaśnia Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSW.

Związkowcy są zaskoczeni. – Nie dość, że zamiast 300 zł, mamy dostać jałmużnę, to minister Piotrowska próbuje jeszcze nas skłócić, przerzucając odpowiedzialność na szefów poszczególnych służb i związki, którzy mają ustalić zasady podziału symbolicznej podwyżki – mówi oburzony Andrzej Szary. Związkowcy podkreślają, że nie odpuszczą. – We wrześniu będą pikiety we wszystkich miastach wojewódzkich. Planujemy także wyjazd do Brukseli. Przypomnimy premierowi Tuskowi jego obietnice – stwierdza Tomasz Krzemieński.

Gorzej niż żołnierze

Związkowcy zwracają uwagę, że ostatnia podwyżka dla nich miała związek z Euro 2012. Rząd podwyższając uposażenie o 300 zł miesięcznie (wprowadzony jako dodatek za stopień policyjny) zagwarantował sobie spokój w czasie tej piłkarskiej imprezy. Podstawą było rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 18 czerwca 2012 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad otrzymywania i wysokości uposażenia zasadniczego policjantów, dodatków do uposażenia oraz ustalania wysługi lat, od której uzależniony jest wzrost uposażenia zasadniczego (Dz. U. z 2012 r., poz. 713).

– Teraz powinno być podobnie – dodaje Tomasz Krzemieński.

MSW nie widzi powodów do niezadowolenia policjantów. Podkreśla, że funkcjonariusze mieli podwyżki w 2012 r., a więc wówczas, gdy cała strefa budżetowa miała zamrożone płace. – Podwyżki dla służb spowodowały także wzrost wysokości nagrody rocznej dla funkcjonariuszy oraz zwiększenie funduszu nagród uznaniowych i zapomóg – dodaje Małgorzata Woźniak. – Premier Tusk obiecał kolejną podwyżkę pod koniec kadencji, ale tylko wówczas, „jeśli warunki na to pozwolą” – dodaje.

Z kolei policjanci uważają, że rząd ustalając dla nich zasady wzrostu wynagrodzenia, powinien zastosować ten sam mechanizm co w armii. Otóż godnie z rozporządzeniem prezydenta RP w sprawie określenia wielokrotności kwoty bazowej stanowiącej przeciętne uposażenie żołnierzy zawodowych, przeciętne uposażenie żołnierzy wzrośnie w przyszłym roku o 200 zł. Odchodzący prezydent bowiem podniósł wskaźnik kwoty bazowej z 2,82 do 2,95. – Dlaczego rząd nie chce zastosować takiego mechanizmu w policji? – pyta Andrzej Szary.

©

>>> Polecamy: Referendalna gorączka. Zobacz, jak politycy psują państwo