Bruksela zaproponuje do podziału dodatkowo 120 tysięcy uchodźców, którzy przebywają obecnie we Włoszech, w Grecji i - co jest nowością - także na Węgrzech. A jeśli dodać plan Komisji z maja, kiedy po raz pierwszy zaproponowała rozesłania uchodźców do państw członkowskich, to w sumie na początek Unia przyjmie 160 tysięcy.

Na początek, bo Bruksela chce utworzenia stałego systemu podziału na wypadek sytuacji kryzysowych. Brana pod uwagę ma być między innymi liczba mieszkańców, stopa bezrobocia, oraz PKB.

W Brukseli można usłyszeć, że pomysł Komisji jest w interesie Niemiec, bo to one najbardziej skorzystają. Mówił też o tym wczoraj premier Węgier Viktor Orban podczas wizyty w belgijskiej stolicy. - To nie jest problem europejski, ale niemiecki. Uchodźcy nie chcą zostać na Węgrzech, pojechać na Słowację, do Polski, czy Estonii. Wszyscy chcą do Niemiec - mówił szef węgierskiego rządu. Uchodźcy, którzy zostaną rozlokowani w państwach członkowskich, przynajmniej przez kilka lat będą musieli w nich zostać.

Polska jest przeciwna obowiązkowym limitom, ale może jej być trudno zablokować nową propozycję Komisji, bo zatwierdzana ma być większością głosów. Chyba że Warszawa zmontuje silną koalicję przeciwników.

>>> Polecamy: Węgierska zasadzka na uchodźców. Obóz dla imigrantów "strefą działań operacyjnych"