Już niedługo polski kapitał może dominować w sektorze bankowym

Informacje o znaczeniu zagranicznych banków na polskim rynku, nie zostały zebrane w jednym miejscu – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Tym niemniej, po przeszukaniu różnych raportów KNF oraz GINB (Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego), można zebrać potrzebne dane, które dobrze pokazują rozwój sytuacji. Na poniższym wykresie uwagę zwraca przede wszystkim bardzo niski udział zagranicznych banków w aktywach sektora z 1993 r. (2,6%) oraz gwałtowne wzrosty z 1999 r. i 2000 r. W tych dwóch latach aktywnie prywatyzowano banki będące ważnym elementem całego sektora (Bank Przemysłowo - Handlowy, Bank Polska Kasa Opieki, Bank Zachodni, Bank Handlowy, BRE Bank). Na początku minionej dekady, udział banków kontrolowanych przez zagraniczny kapitał w sumie aktywów całego sektora wynosił już około 70%. Taka sytuacja utrzymywała się do 2009 r. Przez sześć kolejnych lat (2009 r. - 2015 r.) można było zauważyć systematyczny wzrost znaczenia polskiego kapitału. Ważna zmiana dokonała się zanim politycy zaczęli snuć plany repolonizacji banków (np. dzięki przejęciu Nordei przez PKO BP oraz dzięki wzrostowi znaczenia rynkowego Getin Banku i PKO BP).

Według danych KNF-u z końca 2015 roku, udział zagranicznego kapitału w polskim sektorze bankowym (mierzony aktywami) po raz pierwszy w XXI wieku spadł poniżej 60%. Doniesienia medialne sugerują, że za pewien czas analizowany wskaźnik może się zbliżyć do 50%. Jeżeli Alior Bank i PKO BP podzielą między siebie Raiffeisen Bank Polska, to udział krajowego kapitału w aktywach sektora bankowego wzrośnie do 43% - 44%. Ewentualne przejęcie Pekao (10,55% aktywów w 2015 r.) przez krajowego inwestora, mogłoby zupełnie odwrócić stosunki własnościowe na rynku.

Rodzima bankowość jest znacznie słabsza w Czechach i na Słowacji …

Ciekawie prezentuje się też międzynarodowe porównanie udziału zagranicznych inwestorów w sektorze bankowym. Informacje na ten temat niestety są dość trudno dostępne. Spore znaczenie ma fakt, że w zestawieniach Europejskiego Banku Centralnego, jako obcych inwestorów często traktuje się tylko spółki spoza UE – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Globalne informacje o „udomowieniu” sektora bankowego, można znaleźć w jednym z raportów MFW. Ta analiza wskazuje, że pod koniec minionej dekady, przeciętny udział obcego kapitału w sektorach bankowych 27 krajów OECD wynosił około 32%. Polska z wynikiem 68% wówczas znacząco przekraczała średnią. Warto zwrócić uwagę, że w większości najzamożniejszych krajów OECD dobrze rozwinięty rodzimy sektor bankowy kontrolował więcej niż 70% - 80% rynku (przykłady: Australia, Kanada, Francja, Japonia, Niemcy, Szwajcaria, USA, Wielka Brytania). Wśród najlepiej rozwiniętych członków Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, pod koniec minionej dekady tylko pięć państw cechowało się wysokim udziałem obcego kapitału w aktywach banków (Belgia - 50%, Finlandia - 65%, Luksemburg - 95%, Irlandia - 56%, Nowa Zelandia - 79%).

Polskę warto porównać z krajami Europy Środkowej, Europy Południowej i Europy Wschodniej, które w latach 90 - tych też były obiektem zainteresowania zagranicznych grup bankowych. Dla tych państw, dostępne są aktualne dane RBI z 2015 r. Wskazują one, że udział podmiotów kontrolowanych przez zagranicznych inwestorów w całym sektorze bankowym (mierzony wartością aktywów) wynosił:

  • Bułgaria - 76%
  • Chorwacja - 89%
  •  Czechy - 82%
  • Słowacja - 99%
  • Słowenia - 33%
  • Rumunia - 90%
  • Serbia - 76%
  • Węgry - 80%

Nietrudno zauważyć, że wśród analizowanych krajów tylko Słowenia wyróżnia się znacznie wyższym stopniem „udomowienia” banków niż Polska. Szczególnie ciekawy jest przykład Słowacji. U naszych południowych sąsiadów, praktycznie cały rynek bankowy jest kontrolowany przez zagraniczny kapitał. Taka ekstremalna sytuacja, budzi obawy o możliwość radykalnego zmniejszenia akcji kredytowej podczas kryzysu gospodarczego w macierzystych krajach inwestorów. Pod koniec minionej dekady, Słowacja na szczęście uniknęła pesymistycznego scenariusza (podobnie jak Polska, Czechy i Węgry). Nie można jednak zagwarantować, że przy następnej fali kryzysu gospodarczego wymienione kraje znów unikną tzw. delewarowania w sektorze bankowym.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Czytaj też:

Twórca mBanku: Polska może być liderem FinTech. Wzorujmy się na Brytyjczykach

Ranking banków 2016 – gdzie można liczyć na najlepszą obsługę?