Tekst pochodzi ze specjalnego wydania DGP "Nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości"

Druga dekada XXI w. stoi pod znakiem szybkiego wzrostu naszej gospodarki. Mamy najniższy poziom bezrobocia rejestrowanego (wg GUS) stanowiącego wartość poniżej 6 proc. z tendencją do dalszego spadku. Rosną wynagrodzenia – zarówno średnie, jak i minimalne (źródło GUS). Jednocześnie coraz więcej kosztuje transport, energia itp. Wszystkie te czynniki mają przełożenie na działalność przedsiębiorstw, przy równoczesnym niskim (ciągle spadającym) poziomie dostępności pracowników. To wszystko musi pobudzić do działania zarówno przedsiębiorców, jak i rząd, bo wraz z upływem czasu zjawiska te będą się pogłębiać i niekorzystnie wpływać na nasz bilans gospodarczy. A na to sobie nie możemy pozwolić.

Jednym z rozwiązań (niekoniecznie skutecznym) bieżącej sytuacji jest zatrudnienie pracowników zza wschodniej granicy – zarówno tych z Europy, jak i dalekiego wschodu. Musimy równocześnie mieć na uwadze, że dla imigrantów (w zdecydowanej większości przypadków) Polska jest jedynie krajem tranzytowym. Docelowo interesuje ich dotarcie do innych państw Europy Zachodniej.

Szansą wydaje się również automatyzacja-robotyzacja. Jest to proces, na który stawiają firmy wysoko rozwinięte, zwykle duże przedsiębiorstwa z branż takich jak motoryzacja czy lotnictwo (w większości przypadków z kapitałem zachodnim). Problem w tym, że stanowią one mniej niż procent polskiej gospodarki. Stąd konieczność powzięcia możliwie szybkich, skutecznych działań.

Środkiem zaradczym na niski poziom automatyzacji-robotyzacji w naszym kraju mogłoby być powstanie „Platformy cyfryzacji – automatyzacji i robotyzacji przedsiębiorstw”. Program ten poprzez rozmaite projekty (granty, ulgi, dofinansowania, kredyty, koordynowane przez rząd) mógłby być ukierunkowany na rozwój (w zakresie automatyzacji i robotyzacji) MŚP i dużych przedsiębiorstw w jednoznacznie wyspecyfikowanych branżach, przy równoczesnym stawianiu na podnoszenie kwalifikacji zawodowych średnio wykwalifikowanych pracowników. Byłaby to też szansa na zwiększenie wydajności pracy. Pod tym względem Polska jest w połowie stawki europejskiej.

Obecnie w naszym kraju działa bardzo dużo firm w postaci start-upów, spin-offów, małych i średnich, które mają światowe osiągnięcia w projektach z zakresu robotyzacji i automatyzacji. Gdyby nam się udało je wszystkie zebrać w takiej platformie, skoordynować ich działania i wprowadzić programy wsparcia, to w niedługim czasie moglibyśmy stać się liczącą siłą na świecie.

Koszty robotyzacji i automatyzacji wydają się relatywnie wysokie, lecz biorąc pod uwagę wparcie rządowe ukierunkowane na efektywne zarządzanie projektami dla naszego przemysłu, usług i rolnictwa, projekty te mogłyby się okazać bardzo skuteczne zarówno dla samych przedsiębiorstw, jak i całej gospodarki.

>>> Czytaj też: Czy stworzenie polskiej Doliny Krzemowej jest realne? Tak, ale trzeba wykorzystać potężne narzędzia państwa