Ten sukces wcale jednak nie jest oczywisty. O ile Partii Demokratycznej prawdopodobnie uda się zdobyć większość w izbie niższej, o tyle szanse na podobny wynik w Senacie wydają się niewielkie. Dla partii Clintonów te wybory są wyjątkowo trudne, gdyż bronią większej liczby miejsc (26) niż republikanie (9). Aby przejąć Senat demokraci potrzebują nie tylko ponownego wyboru ich kandydatów, ale też przechwycenia kilku (przynajmniej dwóch) miejsc zajmowanych dotychczas przez republikanów.

Dla GOP, jak określa się Partię Republikańską, te wybory są nieco łatwiejsze. Zamiast iść szeroką ławą republikanie skupili się na ochronie kluczowych okręgów, aby zmniejszyć straty na rzecz demokratów w Izbie Reprezentantów oraz utrzymać większość w Senacie. Niezwykle aktywny był też prezydent Donald Trump, który przez ostatnie tygodnie niestrudzenie wspierał republikańskich kandydatów na wyborczym szlaku.

I chociaż plebiscyt wypada dzisiaj, to w wielu stanach wyborcy mogli oddać swoje głosy wcześniej, nawet pod koniec września (jak w Dakocie Południowej). Z tej formy głosowania skorzystało w tym roku ponad 20 mln Amerykanów.

>> Czytaj też: Jak zmieni się polityka Trumpa, jeśli demokraci zdobędą dziś większość w Kongresie USA?