Senat przyjął ustawę o nadzorze nad rynkiem finansowym bez poprawek

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 listopada 2018, 22:14
pieniądze
Pieniądze/ShutterStock
Senat przyjął bez poprawek ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem nadzoru nad rynkiem finansowym.

Poparło ją 57 senatorów, przeciw było 26, nikt się nie wstrzymał.

Najwięcej kontrowersji w związku z tą ustawą wzbudzała jedna z poprawek, zgłoszonych w drugim czytaniu w Sejmie. Zakładała, że w razie obniżenia sumy funduszy własnych banku poniżej wymaganego w Prawie bankowym poziomu albo powstania niebezpieczeństwa takiego obniżenia Komisja Nadzoru Finansowego "może podjąć decyzję o przejęciu banku przez inny bank za zgodą banku przejmującego", jeżeli nie zagrozi to bezpieczeństwu środków gromadzonych na rachunkach w banku przejmującym.

Parlamentarzyści opozycji podnosili, że poprawkę wprowadzono do Prawa bankowego dwa dni po tym, gdy właściciel m.in. zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marka Chrzanowskiego, jako szefa KNF. Zgodnie z niedawną publikacją "Gazety Wyborczej", według Czarneckiego, w rozmowie w marcu 2018 r. Chrzanowski miał zaoferować przychylność dla jego banku w zamian za zatrudnienie wskazanego prawnika. Szef KNF, według Czarneckiego, miał żądać dla niego pensji wysokości 1 proc. kapitałów banku.

Wiceminister finansów Leszek Skiba tłumaczył w toku prac nad ustawą w Senacie, że taka interpretacja nie jest właściwa. Przekonywał, że poprawka o przejęciach lub łączeniu banków jest potrzebna, bo z końcem grudnia kończy się okres przejściowy unijnej dyrektywy CRE, która zakłada, że banki, które nie spełniają wymogów kapitałowych i nie zrzeszyły się, tracą licencję i mogą upaść. Od upadku lepsze jest to, aby dalej funkcjonowały w innej formule.

Skiba mówił, że groźba utraty licencji dotyczy kilku małych banków spółdzielczych, "skala jest absolutnie minimalna", ale "lepiej mieć takie przepisy". Jak mówił, przepisy takie obowiązywały przed 2016 r., zastąpiła je procedura tzw. przymusowej restrukturyzacji, wynikająca z dyrektywy unijnej. Okazało się jednak, że potrzebne jest jedno i drugie, stąd pomysł przywrócenia starych przepisów. Wiceminister zaznaczył, że proponowane przepisy są identyczne z tymi sprzed 2016 r., a zostały zgłoszone jako inicjatywa poselska, kiedy zorientowano się, że problem utraty licencji jest realny.

>>> Czytaj też: Banki są zbyt ważne, żeby upaść. To doskonały system

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj