Netanjahu powiedział po zaprzysiężeniu na prezydenta przedstawiciela skrajnej prawicy Jaira Bolsonaro, że oba kraje rozpoczęły "nową erę" wzajemnych stosunków po tym jak w ubiegłym tygodniu poinformowały o porozumieniu o współpracy w takich dziedzinach jak technologia, obronność, rolnictwo i bezpieczeństwo.

Premier Izraela powiedział po przybyciu do Pałacu Itamaraty, siedziby Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie odbywało się przyjęcie po zaprzysiężeniu, że przedłożył zaproszenie dla Bolsonaro, by odwiedził Izrael w celu pogłębienia więzi między oboma krajami.

Prezydent Izraela opublikował na portalu społecznościowym wpis, w którym określił prezydenta Brazylii mianem "dobrego przyjaciela" i życzył mu powodzenia.

Wcześniej w listopadzie 2018 r. Bolsonaro poinformował, że zamierza przenieść brazylijską ambasadę w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy. "Izrael jest państwem suwerennym i musimy to w pełni respektować" - napisał na Twitterze.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił 6 grudnia 2017 roku, że USA uznają Jerozolimę za stolicę państwa żydowskiego, co wywołało protesty w świecie islamskim. W połowie maja br. Stany Zjednoczone przeniosły oficjalnie swoją ambasadę w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Społeczność międzynarodowa nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela; prawie 90 ambasad mieści się w Tel Awiwie. Izrael kontroluje Jerozolimę od 1967 roku, gdy w trakcie wojny sześciodniowej zajął wschodnią część miasta. W Jerozolimie znajduje się wiele izraelskich budynków rządowych, a także parlament i Sąd Najwyższy. Palestyńczycy z kolei chcą, aby Jerozolima Wschodnia była stolicą ich przyszłego państwa.

Media brazylijskie obawiały się, że przeniesienie ambasady może spowodować represje handlowe ze strony krajów arabskich, głównych importerów brazylijskiej wołowiny, jagnięciny i drobiu.

63-letni Bolsonaro, który w przeszłości był kapitanem brazylijskiej armii, jest z racji kontrowersyjnych wypowiedzi porównywany do głowy państwa amerykańskiego Donalda Trumpa, a przez niektórych zwany jest "tropikalnym Trumpem".

>>> Czytaj też: Skutki szoku handlowego i drenażu mózgów. Dlaczego Zachód wciąż nie radzi sobie z deficytem specjalistów