Bułgaria: Tylko lewica poparła prezydenta ws. nowelizacji ustaw antykorupcyjnych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 kwietnia 2019, 19:22
Tylko lewicowa Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP) poparła w poniedziałek prezydenta Rumena Radewa, który zaproponował nowelizację ustawodawstwa antykorupcyjnego. Przedstawiciele strony rządzącej i służb specjalnych odrzucili jego propozycje.

Prezydent zwołał posiedzenie Konsultacyjnej Rady Bezpieczeństwa Narodowego – organu opiniodawczego, którego posiedzenia zwykle kończą się przyjęciem wspólnego oświadczenia. Tematem była korupcja na wysokich szczeblach władzy.

W poniedziałek przedstawiciele rządzącej partii GERB premiera Bojko Borisowa oraz małych partii, które udzielają jej poparcia w parlamencie, odrzucili zaproponowany projekt. Szefowa klubu poselskiego GERB Daniela Daritkowa oświadczyła, że „propozycje prezydenta nie odpowiadają realiom”.

Brak zgody potwierdził sam Radew, który przestrzegł, że wstrząsający krajem tzw. skandal apartamentowy nie wywołał należytej reakcji. Tymczasem ujawnione w ostatnich tygodniach skandaliczne informacje o kupowaniu tanio mieszkań przez ministrów, posłów, przedstawicieli władzy sądowniczej i samej komisji antykorupcyjnej według prezydenta są tylko „wierzchołkiem góry lodowej”. Radew uznał, że rzeczywistym zagrożeniem są firmy, których aktywa są ukryte w anonimowych spółkach rejestrowanych w rajach podatkowych oraz majątki za granicą. Korupcja niszczy zaufanie do państwa. Partie powinny nauczyć swoich polityków żyć wyłącznie z płac - podkreślił prezydent.

Radew zaproponował m.in. powołanie w parlamencie specjalnej komisji do zbadania pracy organu antykorupcyjnego, którego szef i wiceszef również nabyli tanio mieszkania za środki o niejasnym pochodzeniu. Według Radewa wszystkie protokoły z prac komisji i sprawdzania pochodzenia majątków wysokich przedstawicieli władzy należy publikować. Natomiast zdaniem większości parlamentarnej działające ustawodawstwo antykorupcyjne jest dobre i nie wymaga naprawy.

Premier Borisow uznał propozycje Radewa za „przedwyborczy prezent” dla opozycyjnej lewicy, gdyż zakładają one m.in. że szef komisji antykorupcyjnej powinien być wybierany nie przez parlament, a przez wywodzącego się z lewicy prezydenta.

Tymczasem prokuratura rozszerzyła krąg objętych dochodzeniem polityków o minister turystyki Nikolinę Angełkową i posła lewicy Walerego Żablianowa.

Afera odbija się negatywnie na poparciu dla centroprawicowej partii GERB premiera Borisowa. Poniedziałkowy sondaż agencji Barometr wskazuje różnicę 1,2 punktu procentowego między GERB a lewicą.

Bułgaria jest postrzegana jako najbardziej skorumpowany kraj unijny. W rankingu Transparency International za 2018 r. zajmuje 77. miejsce.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj