Wall Street: Indeks S&P 500 pobił kolejny rekord

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
30 kwietnia 2019, 23:55
Indeks S&P 500 zyskał we wtorek 0,1 proc., kończąc sesję na nowojorskich giełdach rekordowym wynikiem 26 592,91 pkt. Początkowo zniżkował Nasdaq - ze względu na gorsze od oczekiwań wyniki Alphabet, ale pod koniec sesji poszedł w górę 0,66 proc. do 8095,39 pkt.

Dow Jones Industrial na zamknięciu zwyżkował o 0,15 proc. do 26 592,91 pkt. S&P 500 urósł o 0,10 proc. do 2945,83 pkt., podczas gdy Nasdaq Comp. poszedł w górę 0,66 proc. do 8095,39 pkt.

We wtorek spadły o 7,5 proc. notowania spółki – właściciela Google. Była to najgorsza sesja dla technologicznego giganta od października 2012 roku. Spółka podała w poniedziałek, że przychody przed opodatkowaniem wyniosły 29,48 mld USD, oczekiwano 30,04 mld USD.

Głównie ze względu na przeceną akcji Alphabet indeks stracił we wtorek 0,7 proc.

Akcje General Electric wzrosły o 4,5 proc. - koncern podał, że skorygowany zysk na akcję w I kw. wyniósł 14 centów, podczas gdy analitycy spodziewali się 9 centów.

Walory Mastercard zyskały o 2,9 proc. - firma podała w raporcie kwartalnym, że skorygowany zysk na akcję wyniósł 1,78 USD vs konsensus 1,66 USD.

Akcje General Motors idą w dół o 2,5 proc., bowiem przychody producenta samochodów w I kw. wyniosły 34,9 mld USD vs konsensus 35,5 mld USD.

Notowania koncernu farmaceutycznego Pfizer zyskały 2,6 proc., zysk na akcję wyniósł w I kw. 85 centów, natomiast analitycy spodziewali się 76 centów.

"Nastroje dotyczące zysków poprawiły się w kwietniu, z lekkim nastawieniem na korekty w górę" - powiedziała Lori Calvasina z RBC Capital Markets.

Wśród inwestorów odżyły obawy o ostateczny wynik negocjacji handlowych na linii USA-Chiny. Dziennik "Wall Street Journal" napisał we wtorek, że obowiązywanie ceł pozostaje sporną kwestią w rozmowach. Dziennik podał, powołując się na źródła, że Amerykanie chcą, by część ceł na chińskie produkty obowiązywała nadal po podpisaniu umowy jako część mechanizmu wdrożeniowego. Strona chińska stoi zaś na stanowisku, że takie żądania są nie do przyjęcia.

We wtorek amerykańska delegacja z sekretarzem skarbu USA Stevenem Mnuchinem i przedstawicielem handlowym USA Robertem Lighthizerem na czele udaje się do Pekinu na kolejną rundę negocjacji handlowych między dwiema największymi gospodarkami na świecie.

Oczekuje się, że 8 maja delegacja z Chin, z wicepremierem Liu He na czele, przybędzie do Waszyngtonu, by kontynuować i być może sfinalizować rokowania.

"Dotychczasowe dyskusje były dość rozległe. Osiągnęliśmy duży postęp. (...) Mamy nadzieję na dalszy postęp podczas tych dwóch spotkań" - powiedział we wtorek Mnuchin.

"Jeśli dojdziemy do kompletnej umowy, będzie ona miała rzeczywiste przepisy wykonawcze" - stwierdził Mnuchin dodając, że redagowanie przepisów jest już "bliskie ukończenia"; wymagają one jedynie drobnego wygładzenia i harmonizacji z całością.

W środę po dwudniowym posiedzeniu swoją decyzję w sprawie stóp procentowych poda amerykańska Rezerwa Federalna. Rynek nie spodziewa się zmian poziomu stóp. Uzasadnienie decyzji zaprezentuje na konferencji prasowej prezes Fed Jerome Powell. Analitycy prognozują, że Rezerwa nie podwyższy stóp proc. do końca roku.

"Wydaje się, że jest zbyt wcześnie na to, by oczekiwać, że w środę wieczorem Fed dołoży jakieś +gołębie+ akcenty do przekazu" - napisał we wtorkowym raporcie główny analityk walutowy Domu Maklerskiego BOŚ Marek Rogalski.

>>> Czytaj też: Wenezuela: Maduro zapewnia, że ma poparcie armii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj