Eksperci nie mają wątpliwości, że gdyby zmiany weszły w życie w proponowanym kształcie (najwcześniej od 2021 r.), to ich skutki odczułyby nie tylko koncerny internetowe, takie jak Facebook czy Google. Przede wszystkim zaczęłoby się wymieranie rajów podatkowych.

OECD proponuje bowiem przyjęcie minimalnej stawki światowego podatku od dochodów firm (CIT). Poszczególne kraje mogłyby nadal ustalać go na niższym poziomie, ale traciłoby to większy sens. Skarbówka z drugiego państwa mogłaby bowiem pobierać różnicę między stawką minimalną a niższą, przyjętą w innym kraju, np. w raju podatkowym. Niezależnie od tego odmawiałaby wszelkiego rodzaju ulg, preferencji i zwolnień przy wypłacie pieniędzy do kraju ze zbyt korzystnym systemem podatkowym.

– Firmy zawsze płaciłyby odpowiedni podatek od dochodów w kraju, gdzie je wypracowały, a więc znikłaby motywacja do agresywnej optymalizacji podatkowej – komentuje Józef Banach, radca prawny w InCorpore Banach, Szczypiński i Partnerzy.

Podatki: cyfrowy i minimalny – te dwa filary planowanej reformy wynikają z opublikowanej 31 maja 2019 r. mapy drogowej prac OECD.

Uderzenie w raje

Wstępne pomysły OECD są bardzo ambitne. Poszczególne kraje mogłyby nadal ustalać własne stawki CIT, ale w ich własnym interesie byłoby, aby nie były one niższe od minimalnego, światowego CIT.

– Jeśli więc polska firma posiadałaby zakład na Węgrzech, jego dochody byłyby opodatkowane według obowiązującej tam stawki 9 proc., to Polska miałaby prawo pobrać różnicę między zagraniczną daniną a stawką minimalnego światowego CIT. Wprowadzono by więc przepisy podobne do obowiązujących już dziś, które pozwalają opodatkować dochody tzw. zagranicznych spółek kontrolowanych (CFC) – tłumaczy Józef Banach.

Nowe reguły będą wymagać zmian w poszczególnych umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania. Chcąc tego uniknąć, OECD zapewne zdecyduje się na aneksowanie obowiązującej już wielostronnej konwencji podatkowej MLI. Taki aneks pozwoliłby uniknąć długotrwałych dwustronnych negocjacji między poszczególnymi krajami.

– To jednak słaby punkt reformy, bo zapewne doczekamy się podobnej sytuacji, jak przy wdrażaniu MLI, czyli setek zastrzeżeń i wyłączeń, które zmniejszą znaczenie zmian – ocenia Józef Banach.

Mimo tego jest przekonany, że reforma wejdzie w życie, bo nikomu ze 129 państw uczestniczących w pracach OECD nie zależy już na status quo. Oznacza ono bowiem zbyt duże straty w ich budżetach.

Od internetowych gigantów

Do końca 2020 r. poznamy też kształt nowego podatku cyfrowego, który zapłacą internetowi giganci. Polska wprawdzie aktywnie popiera i uczestniczy w pracach nad tą reformą, ale nie chce czekać tak długo.

Niewykluczone, że nasz krajowy podatek cyfrowy wejdzie w życie już od 2020 r. – wskazuje na to Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2019–2022.

W odpowiedzi z 14 maja br. na poselską interpelację (nr 30491) wiceminister finansów Filip Świtała zwrócił uwagę na to, że podobną decyzję podjęły już inne kraje unijne, np. Francja, Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania, Austria i Czechy. Wiceminister zapewnił, że projekt podatku zostanie skonsultowany z wszelkimi zainteresowanymi środowiskami. Nie są jeszcze znane jego szczegóły.

Swoją propozycję podatku zaproponowała w marcu ubiegłego roku Komisja Europejska. Pomysł był taki, żeby koncerny cyfrowe (o światowych przychodach wyższych niż 750 mln euro i unijnych wyższych niż 50 mln euro) płaciły daninę według 3-proc. stawki od niektórych przychodów uzyskiwanych na terytorium danego kraju (np. ze sprzedaży przestrzeni reklamowej w internecie, sprzedaży danych wygenerowanych dzięki informacjom o użytkownikach platformy).

Takie rozwiązanie nie zyskało jednomyślnego poparcia (sprzeciw zgłaszała m.in. Irlandia). Ostatecznie Bruksela porzuciła swój pomysł.

Wirtualny zakład

Równolegle, w marcu 2018 r., Komisja Europejska zaproponowała inne rozwiązanie – docelowe, które chce popierać na forum OECD. Chodzi o wprowadzenie do umów o unikaniu podwójnego opodatkowania koncepcji tzw. wirtualnego zakładu, który powstawałby w danym kraju, gdyby firma internetowa spełniła jeden z trzech warunków:

roczne dochody takiego zakładu przekraczałyby określony poziom (KE zaproponowała 7 mln euro),

firma pozyskałaby odpowiednio wielu użytkowników (KE sugerowała poziom 100 tys. w roku podatkowym),

firma zawarłaby z przedsiębiorcami z tego państwa odpowiednio wiele umów dotyczących transakcji internetowych (KE proponowała 3 tys.).

Z mapy drogowej OECD wynika, że koncepcja wirtualnego zakładu jest ciągle rozważana. W grze są też jednak dwie inne propozycje.

Pierwsza, popierana m.in. przez Wielką Brytanię, to projekt wyliczania podatku w zależności od wartości dodanej, którą firmy uzyskują dzięki sprzedaży danych użytkownika (ang. user participation proposal).

Drugi pomysł zaproponowały Stany Zjednoczone, bardzo niechętne rozwiązaniom unijnym. Zgodnie z tym modelem podatek objąłby tylko niektóre koncerny. Płaciłyby one daninę w kraju konsumenta od swoich „niematerialnych wartości”, takich jak marka handlowa czy wartość danych klienckich (ang. marketing intangibles proposal).

Sceptyczny co do kompromisu w sprawie światowego podatku jest prof. Dominik Gajewski z Centrum Analiz i Studiów Podatkowych przy SGH. Przypomina, że poszczególne kraje (także unijne) kierują się rozbieżnymi interesami.

– Jeśli dodamy do tego lobby amerykańskie, sceptycznie nastawione do opodatkowania własnych koncernów, to widzimy, jak trudnego zadania podjęła się OECD – mówi prof. Gajewski.

Chwali jednak samą inicjatywę. – Należy ją przyjąć z aprobatą, tym bardziej że wypracowano już jej kierunkowe założenia, które mogą okazać się skuteczne – mówi profesor.

>>> Czytaj też: Rząd nie wierzy w opodatkowanie technologicznych gigantów. Cyfrowy podatek nie wejdzie?

Potrzebna jest globalna reforma

źródło: DGP

Opinia Agnieszki Wnuk, doradcy podatkowego w MDDP

Przyjęcie przez OECD mapy drogowej to dobra wiadomość. Jest sygnałem, że prace będą prowadzone w sposób bardziej ustrukturyzowany i przejrzysty. Kontrowersje może jednak budzić połączenie dwóch filarów planowanej reformy: pierwszego, dotyczącego rozwiązań głównie dla gospodarki cyfrowej, i drugiego, zawierającego rozwiązania ogólne mające zapobiegać unikaniu opodatkowania. Wydaje się, że w ten sposób może dojść do nieuzasadnionego utożsamienia pewnych rozwiązań optymalizacyjnych (abuzywnych) z firmami internetowymi.

Dodatkowo, jak podnoszą sami zainteresowani, rozwiązania dotyczące opodatkowania gospodarki cyfrowej powinny mieć szerszy zakres. Potrzebna jest globalna reforma międzynarodowego prawa podatkowego, a nie tylko punktowe zmiany, które można postrzegać jako wymierzone w konkretne firmy i mające na celu wyłącznie zwiększenie wpływów budżetowych określonych państw. Ważne więc, aby nie tworzyć kazuistycznych regulacji, ale mądrze dostosować cały system do zmieniającego się otoczenia gospodarczego.