Adrian Zandberg: Rozmawiamy i te rozmowy są już dosyć zaawansowane. Nasze stanowisko jest jasne - chcemy jednej listy na lewo od Koalicji Europejskiej. Jest jeszcze sporo szczegółów do dogrania, ale oceniam dotychczasowe rozmowy z Wiosną pozytywnie. Po obu stronach padła deklaracja, że chcemy budować wspólną listę.
Koalicja Europejska nie zadziała. To przyznają także ci, którzy ja budowali. Jak się zgromadzi ugrupowania od Sasa do Lasa, nie da się zbudować spójnego programu. Pomysły z jednej strony SLD, a z drugiej PSL czy konserwatystów z PO są sprzeczne. Zebranie ludzi o sprzecznych poglądach, to nie jest sposób, by wygrać z PiS. To jest wystawianie się na strzał. Rozwiązaniem dla opozycji są dwa bloki, jeden lewicowy, drugi centrowo-chadecki. Sporo osób w Razem, Wiośnie, ale także w SLD myśli podobnie.
Ta decyzja jest przed nimi. W SLD trwa na ten temat wewnętrzna dyskusja. Jak będzie, rozstrzygnie się za kilka tygodni.
Na stole leżą różne techniczne rozwiązania. Chcę powiedzieć bardzo jasno: z naszej strony jest determinacja, by to się udało. Chcę zbudować listę, która zawalczy o porządny wynik w jesiennych wyborach. Taki, który pozwoli nie tylko na sforsowanie progu, ale też da lewicy silną reprezentację w polskim parlamencie.
