Wojsko gromadzi się przy granicy. Białoruś zrzuca winę na Polskę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 lipca 2025, 18:15
[aktualizacja 29 lipca 2025, 10:10]
Wojsko gromadzi się przy granicy. Białoruś zrzuca winę na Polskę
Wojsko gromadzi się przy granicy. Białoruś zrzuca winę na Polskę/shutterstock
Na wschodniej granicy znowu narasta napięcie. Białoruś zapowiada, że tegoroczne manewry wojskowe "Zapad‑2025" mogą zostać przeniesione bliżej granic NATO, co oznaczałoby, że wspólne ćwiczenia z Rosją odbyłyby się niemal tuż przy terytorium Polski i Litwy. Mińsk przekonuje, że to odpowiedź na "eskalację militarną" ze strony sąsiadów, ale eksperci ostrzegają, że może to być kolejny element presji i demonstracji siły wobec Zachodu.

Ćwiczenia jednak bliżej polskiej granicy? Mińsk zmienia zdanie

Murawejka oskarżył Polskę i Litwę o rzekomą eskalację militarną i wykorzystywanie decyzji Białorusi do własnych celów. Szczególny niepokój Mińska miały wywołać polskie zapowiedzi przeprowadzenia ćwiczeń dywizyjnych w pobliżu Grodna oraz przy granicy w rejonie Puszczy Białowieskiej. Białorusini wskazują również na ruchy wojsk litewskich – m.in. przeniesienie brygady "Żelazny Wilk" na poligon w Podbrodziu.

Zaplanowane na połowę września ćwiczenia "Zapad-2025" mają być jednymi z największych w ostatnich latach – z udziałem około 13 tysięcy żołnierzy rosyjskich i białoruskich. NATO i Ukraina wyrażają poważne obawy związane z ich skalą i charakterem, szczególnie w kontekście trwającej wojny na Ukrainie.

Największe wspólne manewry Rosji i Białorusi. Eksperci ostrzegają

Murawejka zapewnia, że ewentualne przeniesienie jednostek bliżej granicy będzie miało "wyłącznie obronny charakter". Eksperci wojskowi pozostają jednak sceptyczni. W ich ocenie działania Mińska mogą być próbą wywarcia presji politycznej i psychologicznej na kraje sąsiednie, a także przygotowaniem gruntu pod ewentualną eskalację sytuacji przy granicy.

Białoruś od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę pozostaje jednym z najbliższych sojuszników Kremla. Choć oficjalnie nie uczestniczy w działaniach wojennych, udostępniała swoje terytorium i infrastrukturę wojskową na potrzeby rosyjskich operacji ofensywnych.

Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że białoruskie komunikaty są sprzeczne. Jeszcze niedawno minister obrony Wiktor Chrenin zapewniał, że "Zapad-2025" nigdy nie był planowany przy zachodnich granicach. Dziś jego zastępca mówi już coś zupełnie innego.

Polska odpowiada na wspólne manewry Rosji i Białorusi. Wojsko w całym kraju

Polska nie przygląda się temu biernie. 34 tys. żołnierzy polskich i sojuszniczych, reprezentujących wszystkie rodzaje sił zbrojnych, weźmie udział w ćwiczeniach "Żelazny Obrońca" – poinformował Sztab Generalny Wojska Polskiego. Będzie to największe tegoroczne wyzwanie szkoleniowe dla armii.

Ćwiczenia będą prowadzone w formule rzadko stosowanych w Polsce manewrów dywizyjnych, angażujących większość jednostek i żołnierzy wchodzących w skład dużego związku taktycznego – dywizji. Ich rozpoczęcie zaplanowano na wrzesień, co wcześniej zapowiedział szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła.

W ćwiczeniach uczestniczyć będą przedstawiciele wszystkich rodzajów sił zbrojnych, w tym Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej, Wojsk Specjalnych oraz Wojsk Obrony Terytorialnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj