Prezes Urzędu Regulacji Energetyki po raz drugi pilnie poszukiwany

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 lipca 2019, 06:19
Licznik energetyczny
Licznik energetyczny/ShutterStock
Impas w sprawie powołania szefa URE to smutne świadectwo degradacji instytucji, która w teorii powinna być najważniejszym dla rynku energii organem państwa.

Próby wyłonienia nowego regulatora energetycznego rynku trwają od maja, bo kadencja obecnego prezesa URE wygasła z początkiem czerwca. Pierwsze ogłoszenie o naborze nie wyłoniło odpowiednich kandydatów. 26.06 ukazało się więc kolejne zaproszenie dla kandydatów. Po tzw. mieście krążyły plotki, że w pierwszym naborze nie zgłosił się w ogóle nikt, ale Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpisała nam, że było siedmiu kandydatów. Najwidoczniej nie spełnili jednak oczekiwań premiera, bo to on powołuje prezesa URE. Według naszych informacji start w konkursie proponowano kilku znanym prawnikom z doświadczeniem w branży, ale nie wyrazili chęci kandydowania.

Taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła w historii tego urzędu. URE powstał w 1997 r. gdy uchwalono prawo energetyczne i powstawały zręby rynku energii w naszym kraju. Kolejni prezesi następowali po sobie raczej płynnie, do sporu doszło tylko raz w 2007 r. w końcówce pierwszych rządów PiS. Ówczesny prezes URE Adam Szafrański (prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego) zdecydował się na całkowite uwolnienie cen prądu. Uprzedził o swych planach ministra gospodarki, ale pomimo to premier Jarosław Kaczyński odwołał go, a na jego miejsce przyszedł inny prawnik Mariusz Swora, który przywrócił zatwierdzanie taryf dla gospodarstw domowych. Po Sworze szefem URE został jego zastępca Marek Woszczyk, a potem jego z kolei zastępca Maciej Bando. Niestety, obecny prezes nie zostawił zastępcy, który mógłby płynnie przejąć schedę.

Prezes Urząd Regulacji Energetyki teoretycznie ma w swych rękach ogromną władzę. Wydaje oraz odbiera koncesje na handel prądem i gazem, zatwierdza wciąż regulowane ceny sprzedaży prądu i gazu dla gospodarstw domowych oraz ceny ich dystrybucji, które zawsze będą regulowane. Od kilku lat rząd i parlament nakładają na Urząd coraz to nowe zadania, ale w ślad za tym nie idzie powiększony budżet. W tym roku wyniósł nieco ponad 43 mln zł, w poprzednich latach było to 42 mln. „ Z każdym kolejnym rokiem budżetowym mamy do czynienia z niedoszacowaniem kosztów funkcjonowania Urzędu, przy jednoczesnym spiętrzeniu w ostatnim czasie nowych zadań nakładanych na Prezesa URE – skarży się Urząd w korespondencji z portalem WysokieNapiecie.pl. W ciągu ostatnich lat doszły m.in. obowiązki związane z tzw. pakietem paliwowym, organizacja aukcji OZE, zatwierdzanie aukcji na rynku mocy, aukcje dla elektrociepłowni, białe certyfikaty z ustawy o efektywności energetycznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj