Pytany w TVP Info o termin wyborów parlamentarnych, wiceszef Kancelarii Prezydenta podkreślił, że prezydent ma możliwość zarządzenia ich między 13 października a 10 listopada. "Nie dalej niż do 14 sierpnia takie rozstrzygnięcie będzie, ono może być na dniach, ono może być za kilka tygodni, to jest absolutnie prerogatywa pana prezydenta" - powiedział Mucha.

Dopytywany, czy w Pałacu Prezydenckim odbywają się rozmowy, który z terminów jest korzystniejszy, Mucha podkreślił, że prezydentowi "bardzo zależy na frekwencji".

"My oczywiście jako Biuro Prawa i Ustroju w Kancelarii Prezydenta także przy analizie wspólnie z Krajowym Biurem Wyborczym (...) przedstawiamy (różne propozycje - PAP), pan prezydent analizuje, mając świadomość tego, jakie to są terminy" - mówił. Dopytywany, czy w takim razie już wiadomo, do czego skłania się prezydent, Mucha odparł, że jest mu trudno powiedzieć, czy prezydent "zakończył analizę". "Wiem, że ma wszelkie dane ku temu, by rozstrzygnąć" - podkreślił.

Reklama

Zgodnie z konstytucją wybory do Sejmu i Senatu zarządza prezydent nie później niż na 90 dni przed upływem czterech lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu, wyznaczając wybory na dzień wolny od pracy, przypadający w ciągu 30 dni przed upływem czterech lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu.

Na początku lipca szef rządu Mateusz Morawiecki powiedział na konwencji programowej PiS, że "rząd nie jedzie na wakacje". "Od wczesnego rana do nocy pracujemy do 12 października, niech będzie 11, bo cisza wyborcza, w sobotę można odpocząć" - powiedział szef rządu. Komentatorzy zwracali uwagę, że premier wskazał termin 13 października jako datę wyborów parlamentarnych.

Do słów Morawieckiego odniósł się m.in. rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. "Byliśmy trochę zdziwieni słowami pana premiera (...). Zgodnie z art. 98 ustęp 2 Konstytucji RP to prezydent Rzeczypospolitej Polskiej zarządza wybory do Sejmu i Senatu. I to prezydent podejmuje taką decyzję" - zaznaczył wówczas Spychalski.

>>> Czytaj też: NBP igra z ogniem. Oto powody, dla których inflacja może wystrzelić w górę