Jeden z dziennikarzy, będący pod koniec sierpnia w uzdrowisku w Truskawcu niedaleko Drohobycza, zanotował, że choć kuracjusze wprawdzie rozmawiali o wojnie, to „zawsze jednak jako o czymś, co może nastąpić, ale jeszcze nie dziś, nie jutro i nawet nie wiadomo, czy w tym roku”.
>>> Czytaj też: Ponad połowa Rosjan nie wie, kiedy zaczęła się II wojna światowa [SONDAŻ]
Moim zdaniem kolejne doniesienia o poczynaniach naszych zachodnich oraz wschodnich sąsiadów mogły po prostu spowszednieć. Od miesięcy zdawano sobie sprawę z napiętej sytuacji politycznej, przecież III Rzesza zajęła Austrię i wymusiła na Czechosłowacji oddanie Sudetów, Sowieci prowadzili coraz agresywniejszą dyplomację, a jednak wojna nie wybuchała – więc przeciętny obywatel mógł sądzić, że taki stan rzeczy będzie się ciągnąć wręcz w nieskończoność. To my dzisiaj, mądrzy o wiedzę na temat tego, co wydarzyło się 1 września i później, z przerażeniem patrzymy na tę beztroskę. Poza tym działał też inny mechanizm, o którym opowiedziała mi jedna z moich rozmówczyń: chciała, by jej przyszłość była równie pełna przygód jak życie jej rodziców, którzy był świadkami I wojny światowej, odzyskania przez Polskę niepodległości czy wojny z bolszewikami. To teraz, po tylu latach, przyznała, że nie miała pojęcia, że dojdzie do czegoś tak strasznego. Myślę, że sporo Polaków mogło wtedy uważać w podobny sposób jak ona. Ale o ile jeszcze wczesne lato 1939 r. było spokojne, o tyle ostatni tydzień sierpnia był już nerwowy. Wcześniej, jeśli nawet dopuszczano myśl o niemieckiej inwazji, tłumaczono sobie, że nic strasznego się nam nie stanie.
Również. Lecz przede wszystkim wpływ na taką postawę miało patriotyczne wychowanie, które zaowocowało wielką gotowością do walki o utrzymanie niepodległości. Patriotyzm był powszechny, uczono go w szkołach. Na dodatek wielu rządzących było wojskowymi, niemal cały kraj był przeniknięty bojowym duchem. Ale, choć Polska była jednym z większych państw Europy, to jednak nie tak wielkim i nie tak świetnie przygotowanym do wojny, jak się niektórym wydawało. Trzeba zdać sobie sprawę choćby z tego, że informacje można było wówczas pozyskać niemal wyłącznie z gazet, jednak stopień analfabetyzmu był wysoki.
