Rozkład jazdy komunikacji miejskiej był taki bardziej, nazwijmy to, umowny: plus/minus pół godziny. A teraz każdy wymaga, żeby podgląd na przyjeżdżający autobus był w czasie rzeczywistym. Każdy chce, żeby ludziom żyło się lepiej, wygodniej i łatwiej. Szczególnie w miastach. Chociaż może jeszcze bardziej ludzie oczekują, że miasto, a nawet miasteczko, będzie „inteligentne”.

Wielkie zmiany technologiczne, gospodarcze i środowiskowe spowodowały wielkie zmiany w zachowaniu ludzi. Teraz mieszkańcy oczekują ekologicznego transportu, braku smogu, dostępu do internetu, usług on-line. Liczba ludzi w miastach rośnie nieustannie. Miasta są coraz większe i bardziej zaludnione. Gdy do tego dołożymy jeszcze starzenie się społeczeństwa, zrozumiemy, że żyjemy w czasach przełomu, w którym mieszkańcy miast oczekują nowych i lepszych usług publicznych.

Firma Arup szacuje, że globalny rynek inteligentnych usług miejskich wyniesie w roku 2020 400 mld dol. Agencja Rozwoju Przemysłu również stara się nadążyć za światowymi trendami. Zeroemisyjny transport miejski to jeden z kierunków, który jest dla nas ważny. Jakiś czas temu podjęliśmy decyzję, że wesprzemy projekt firmy Rafako, która przed kilkoma laty postanowiła od podstaw stworzyć całkowicie elektryczny autobus. Takie pojazdy to nie tylko nowy, cichy i ekologiczny środek transportu. To także część miejskiego ekosystemu podłączona do miejskiej sieci internetowej, pozwalająca na dzielenie się łączem „hotspot”, i system, który pomaga ustalić optymalną trasę dojazdu. Dzięki inteligentnym sieciom transportu miejskiego już niedługo może zniknąć coś, co nazywamy biletem – czy to papierowym, czy nawet plastikowym. Pamiętam, jakie było moje zdziwienie, gdy kilka lat temu byłem w Londynie i okazało się, że moim biletem była tam po prostu karta kredytowa. Na bramkach wejściowych do metra albo autobusu należy zbliżyć kartę do czujnika i to samo przy wyjściu. System sam pobiera opłatę za przejazd, a potem dodaje kolejne bilety i wybiera najlepszą taryfę.

Drugi obszar, którym jesteśmy bardzo zainteresowani, to technologie kosmiczne. Wydają się bardzo odległe zarówno od Polski, jak i od inteligentnych miast, ale proszę – pomyślcie, jak wiele usług w nowoczesnych miastach nie byłoby możliwych bez usług satelitarnych, np. bez GPS nie byłoby carsharingu, miejskich hulajnóg i interaktywnych map miejskich. Ale inteligentne miasta idą znacznie dalej – infrastruktura miejska może gromadzić dane w czasie rzeczywistym, analizować je, modelować i przewidywać. Oczywiście pojawiają się tutaj kontrowersje, szczególnie w kontekście prywatności.

A z drugiej strony bezprzewodowe mierniki i mieszkania wyposażone w inteligentne liczniki mediów to już teraźniejszość, a to we włączeniu do całego systemu miejskiego może powodować znaczne oszczędności. Kolejna bardzo duża część, za którą odpowiedzialne są miasta, to edukacja, nauka i rozrywka. Bardzo często wykorzystywane do tego są programy grywalizacyjne korzystające z aplikacji, geolokalizacji rozszerzonej rzeczywistości. Nasza spółka ARP Games bardzo aktywnie przygląda się rynkowi aplikacji miejskich. Większe zaangażowanie w ten obszar to kwestia czasu.

Reklama

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze nasz program „Fabryka”, czyli budowa biurowców klasy A+ w miastach zagrożonych utratą funkcji społeczno-gospodarczych. Będą to miejsca, gdzie pracę znajdą białe kołnierzyki i dzięki temu nie będą opuszczali i wyludniali swoich miejscowości. Miejsc styku przemysłu z inteligentnymi miastami jest bardzo dużo. Pamiętajmy, żeby w tej całej układance nie zapomnieć o ludziach.

Autor: Bartosz Sokoliński - dyrektor Biura Rozwoju i Innowacji, Agencja Rozwoju Przemysłu