W nowym roku do kin wejdzie film fabularny pt. „Furioza”. Szeroka kinowa publiczność po raz pierwszy będzie miała okazję zobaczyć świat z perspektywy kibica, zwanego popularnie i pogardliwie kibolem. W oczekiwaniu na ten film warto przeczytać książkę Szymona Jadczaka „Wisła w ogniu”. Przede wszystkim po to, żeby zrozumieć sedno sporu o miejsce kibica we współczesnym społeczeństwie polskim.
DGP
Wizja Jadczaka jest bowiem dokładnym przeciwieństwem optyki twórców „Furiozy”. I filmowcy, i autor „Wisły w ogniu” zaglądają za kulisy, by pokazać kibicowski świat w sposób prawdziwy, autentyczny i wiarygodny. Prowadzą jednak odbiorcę w zupełnie przeciwstawnych kierunkach. Skupmy się tutaj na Jadczaku.
Ten znakomity dziennikarz śledczy, związany ze stacją TVN, jest autorem głośnych reportaży, w których opisał przejęcie władzy w Wiśle Kraków przez grupę kibicowsko-przestępczą, skupioną wokół niesławnego „Miśka”. Wypełniła ona pustkę po wycofaniu się z rządzenia klubem milionera Bogusława Cupiała. Nie ma w zasadzie takiego paragrafu, którego by nie podeptali.
Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP