Raport głównego kontrolera resortu, Michaela Horowitza, będzie podsumowaniem trwającego 20 miesięcy dochodzenia, które miało wykazać, czy FBI słusznie i we właściwy sposób wszczęło śledztwo podczas kampanii wyborczej w 2016 roku w sprawie osób z otoczenia Trumpa.

Agencja AP pisze, powołując się na osoby znające ustalenia Horowitza, że raport odrzuca oskarżenia, iż śledztwo było nielegalne i tendencyjne ze względu na niechęć agentów FBI do Trumpa. Jednak w dokumencie wykazano, że podczas dochodzenia popełniono błędy.

Postępowanie Horowitza, którego przedmiotem była - jak pisze Associated Press - najbardziej newralgiczna misja kontrwywiadowcza w historii FBI wykazało, że były solidne przesłanki, aby tę misję rozpocząć.

Reklama

Trump i jego obóz bronił tezy, że śledztwo było bezpodstawnym "polowaniem na czarownice" i sprowadzało się do nielegalnego szpiegowania sztabu wyborczego obecnego prezydenta USA.

Oczekuje się ponadto - kontynuuje agencja AP - że wnioski z postępowania Horowitza potwierdzą słuszność przeprowadzenia śledztwa Muellera, które było kontynuacją dochodzenia FBI i rozpoczęło się w maju 2017 roku. Raport ministerstwa sprawiedliwości nie podważy też ustaleń Muellera - podkreśla agencja.

Śledztwo FBI rozpoczęło się w lipcu 2016 roku, gdy biuro otrzymało od australijskiego dyplomaty sygnał, że doradca Trumpa George Papadopoulos wiedział o zhakowaniu serwera krajowego komitetu Demokratów przez Rosjan, zanim informacja ta stała się dostępna i zanim dochodzenie wykazało, że w istocie było to dziełem trolli Kremla - podaje Associated Press.

Portal informacyjny Hive przypomniał też, że Trump sam wzbudził podejrzenia kontrwywiadu, gdy podczas wiecu wyborczego powiedział "Rosjo, jeśli słuchasz i masz maile Hillary Clinton, proszę udostępnij je!".

Obecny prezydent i jego stronnicy wiązali spore nadzieje z postępowaniem Horowitza, jednak teraz, gdy wiele wskazuje na to, że zdezawuował on ich zarzuty, Republikanie i Trump liczą, że inne śledztwo prowadzone pod nadzorem bliskiego sojusznika prezydenta, prokuratora Williama Barra, okaże się dla nich bardziej pożyteczne - pisze w niedzielę "The Hill".

Mowa o dochodzeniu prokuratora federalnego Johna Durhama, który również bada przyczyny wszczęcia śledztwa w sprawie Russiagate. Wpływowy republikański senator Lindsey Graham, który jest bliskim sojusznikiem Trumpa powiedział w telewizji Fox News, że należy traktować śledztwo Horowitza jako "mapę drogową, wskazującą dokąd może iść dochodzenie karne" i jest ono "tylko początkiem" - relacjonuje "The Hill".

Po zakończeniu śledztwa w maju specjalny prokurator Mueller powiedział, zeznając w komisji wywiadu Izby Reprezentantów, że mógłby oskarżyć prezydenta Trumpa o przestępstwo, gdy zakończy on urzędowanie.

>>> Czytaj też: NIK złoży zawiadomienia w prokuraturze w związku z Funduszem Sprawiedliwości [NEWS DGP]