Szef PFR dodał, że liczba osób oszczędzających na cele emerytalne w dużych firmach przekroczyła 1,1 mln, a z uwzględnieniem Pracowniczych Programów Emerytalnych (PPE ) ponad 1,5 mln.

"To bardzo dobry wynik" - podsumował wyniki wdrażania pierwszego etapu PPK w w największych firmach 250 prezes PFR. Dodał, że jest wiele przedsiębiorstw, w których uczestnictwo pracowników w PPK wyniosło 70, a nawet 90 proc., ale są też takie, gdzie było to 5 czy 10 proc. Powiedział, że bardzo wiele zależy m.in. od zaangażowania pracodawcy, liczby pracowników zatrudnionych na umowach czasowych (im większa, tym partycypacja mniejsza) oraz lokalizacji oraz pochodzenia kapitału.

" Widzimy, że w firmach polskich, zwłaszcza spoza dużych ośrodków miejskich ta partycypacja jest troszeczkę niższa" - wskazał. Dodał, że mniejszy udział zarejestrowano np. "w jednej z dużych spółek górniczych", który - jak tłumaczył - może wynikać, że faktu, że "w branży tej obowiązuje niższy wiek emerytalny".

Borys podkreślił, że we wszystkich krajach, w których prowadzono programy zbliżone do PPK, partycypacja rosła z czasem. Np. w Nowej Zelandii w programie KiviSaver z początkowych ok. 20 proc. wzrosła do ponad 75 proc. Podobnie - jak mówił - było w Wielkiej Brytanii, gdzie na początku programu Workplace Pensions część Brytyjczyków się z niego wypisała, ale po drugiej i trzeciej turze automatycznych zapisów, które odbywają się co trzy lata, udało się zbudować partycypację sięgającą aż 87 proc.

"Liczymy, że podobny efekt pojawi się w Polsce, tzn. pozytywne doświadczenia pierwszych uczestników oraz rosnąca wiedza na temat programu PPK spowodują, że partycypacja będzie stopniowo wzrastać, osiągając poziom zbliżony do krajów zachodnich" - powiedział.

Reklama

Zaznaczył, że w Wielkiej Brytanii tego typu reformę przygotowywano operacyjnie przez cztery lata, podczas gdy Polsce ten proces udało się go przeprowadzić w ciągu mniej niż roku.

Z danych, przedstawionych przez Borysa wynika też, że partycypacja w PPK osób poniżej 55. roku życia wynosi 46 proc. W sumie, w firmach zatrudniających powyżej 250 osób, programami w PPK i we wszystkich programach PPE (Pracownicze Plany Emerytalne) wynosi 1,55 mln, czyli 44 proc.

Borys przypomniał, że zarządzaniem PPK zajmuje się 20 instytucji finansowych. Każda z nich oferuje osiem, a niektóre dziewięć funduszy zdefiniowanej daty (co oznacza, że ryzyko lokowania w funduszach uzależnione jest od wieku oszczędzającego - PAP). Średnia wysokość opłat za zarządzanie wynosi 0,37 proc., co - jak podkreślił - wynosi znacznie mniej niż maksymalny poziom wynagrodzenia określony w ustawie, który wynosi 0,5 proc. Dodał, że podany wynik nie obejmuje opłat promocyjnych, jakie wprowadziły niektóre z instytucji finansowych w początkowym okresie działania PPK.

"Patrząc na poziomy opłat pobierane w podobnych programach na świecie - nie mówiąc o tym, co było pobierane w Polsce przy różnych produktach - jest to bardzo atrakcyjny, niski poziom" - powiedział prezes PFR na konferencji prasowej.

Szef Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) poinformował ponadto, że dotychczas do Funduszu nie dotarły informacje, aby pracodawcy nie wywiązali się z obowiązku utworzenia PPK. Powiedział też, że zarejestrowano kilka przypadków zniechęcania pracowników w do udziału w PPK, ale - jak zaznaczył - były to incydenty. Dodał, że w kolejnym etapie wdrażania PPK, " zwłaszcza w małych firmach może być trudniej".

Pracownicze Plany Kapitałowe to dobrowolny i powszechny system długoterminowego oszczędzania, który jest tworzony wspólnie przez pracowników, pracodawców oraz państwo. Od 1 lipca tego roku jako pierwsze do systemu weszły największe przedsiębiorstwa zatrudniające co najmniej 250 osób. Potem, co pół roku - do stycznia 2021 r. - system będzie wprowadzany w coraz mniejszych firmach. Polski Fundusz Rozwoju, który jest odpowiedzialny za uruchomienie i wdrożenie PPK zakłada, że systemem docelowo zostanie objętych nawet 7-8 mln osób.

>>> Czytaj też: Kto zastosuje 9 proc. CIT w 2020 roku? [PODCAST]