Babcia, 91 lat, pogłębiająca się demencja. Poza tym ogólnie jest w dobrym stanie. Bierze najmniej tabletek ze wszystkich.
Jak policzymy moje witaminy i leki antydepresyjne, to mniej.
Mama ma 69 lat. Od ponad czterech lat walczy z nowotworem.
Tak. Ale potrzebuje wsparcia lekarzy, hospicjum i mojego.
>>> Czytaj też: Coraz więcej Europejczyków w wieku przedemerytalnym pracuje. Polska w ogonie UE
Też ma 69 lat. Od dwóch lat zdiagnozowana choroba Alzheimera, ale tak naprawdę trwa ona troszeczkę dłużej. Myślę, że od czterech lat.
Do domu starców? To pani chciała powiedzieć?
Bo przede wszystkim jest to bardzo drogie.
Nie, ale o pieniądzach najłatwiej mówić. Za trzech seniorów w specjalistycznym domu opieki trzeba zapłacić co najmniej 12 tys. zł. Najtańszy ośrodek, jaki znalazłam w Gdańsku, to koszt 4 tys. zł miesięcznie od osoby. A tak naprawdę więcej, bo trzeba doliczyć leki, dodatkową rehabilitację, pieluchy, czyli za trójkę 15 tys. zł. Mało kto może sobie na to pozwolić. I nie, nie ma zniżek na kartę dużej rodziny. Jednocześnie, szczerze mówiąc, nie brałam pod uwagę tego, że moi bliscy będą mieszkać w takiej instytucji. Z prostego powodu: uważam, że żadne z nich, ani babcia, ani tata, ani mama nie są w takim stanie, żeby musieli korzystać z usług w specjalistycznym ośrodku.
Potrzebują, ale nie są osobami leżącymi i niedołężnymi. Na początku użyła pani słowa „oddać”. Oddaje się coś, co jest zepsute, niepotrzebne.
