Orban powiedział, że sto lat po "wyroku śmierci", czyli traktacie w Trianon, na mocy którego Królestwo Węgier straciło ponad 2/3 terytorium, "Węgry wciąż istnieją". "Nie tylko żyjemy, ale także uwolniliśmy się z uścisku wrogiego pierścienia krajów" - zapewnił Orban i podkreślił, że Węgry mają dobre stosunki z sąsiednimi państwami: Słowacją, Serbią, Chorwacją i Słowenią.

"Historia dała znowu szansę ludziom z Europy Środkowej na zbudowanie nowego sojuszu w oparciu o ich własne narodowe interesy, pozwalającego nam bronić się przed zagrożeniami zarówno ze wschodu, jak i z zachodu" - wskazał premier.

Orban powiedział, że w 2010 roku jego rząd postanowił "udowodnić sobie i światu, że wciąż kimś jesteśmy". "Uznaliśmy, że albo znajdziemy drogę, albo stworzymy ją sobie sami" - oświadczył i dodał, że w grę wchodziła tylko druga możliwość, bo "droga stworzona przez Brukselę i Waszyngton była nie do zaakceptowania".

Premier podkreślił, że ostatnia dekada była dla Węgier najlepszą w ciągu stu lat. "W ostatnich dziesięciu latach nauczyliśmy się też, że Europa nie znajduje się w Brukseli. My jesteśmy Europą i nie musimy zadowalać zmęczonych brukselskich elit. (...) Dawniej myśleliśmy, że Europa jest naszą przyszłością, ale dzisiaj wiemy, że to my jesteśmy przyszłością Europy" - powiedział.

Orban oświadczył także, że Węgrom udało się przed terminem spłacić dług wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a wzrost gospodarczy kraju na poziomie 4,9 proc. znacznie przekracza europejską średnią. Podkreślił jednak, że gospodarka Węgier jest powiązana z resztą kontynentu, gdyż 85 proc. eksportu trafia do krajów europejskich. "Więc ich problem jest też naszym problemem. Pytanie tylko, w jakim stopniu będzie naszym problemem" - stwierdził.

Mówiąc o demografii, premier powiedział, że stworzone przez rząd zachęty ekonomiczne dla małżeństw i dużych rodzin pomogły przyhamować spadek liczby ludności, ale potrzebne są dalsze środki. Podkreślił, że mimo wzrostu liczby małżeństw oraz spadku liczby rozwodów i aborcji, "zła wiadomość jest taka, że spadek liczby ludności nie zatrzymał się".

Orban ogłosił także założenia pakietu klimatycznego, zgodnie z którym m.in. z okazji narodzin każdego dziecka na Węgrzech ma być sadzone 10 drzew, do 2030 roku zalesienie ma się zwiększyć do 27 proc, a 90 proc. energii wytwarzanej w kraju ma nie pochodzić z węgla. (PAP)