Trump nie przekonał Muhammada ibn Salmana
Amerykańscy urzędnicy przekazali stacji NBC News, że państwa Zatoki Perskiej – przede wszystkim Arabia Saudyjska – były zaskoczone ogłoszeniem operacji "Project Freedom", w ramach której US Navy zaczęła eskortować statki przez cieśninę Ormuz. Najbardziej obawiały się jednak ponownej eskalacji w regionie i tego, że ich infrastruktura krytyczna oraz naftowa może znów stać się celem irańskich ataków dronowych i rakietowych.
Według źródeł stacji prezydent USA rozmawiał później z saudyjskim następcą tronu Muhammad ibn Salman, próbując przekonać go do zmiany zdania, jednak nie udało się osiągnąć porozumienia.
We wtorek Trump ogłosił wstrzymanie operacji. Stwierdził, że trwające rozmowy pokojowe z Iranem, prowadzone z udziałem Pakistanu, przynoszą "znaczące postępy". Negocjacje utknęły jednak w martwym punkcie z powodu sporu o irański program nuklearny oraz przyszłą kontrolę nad cieśniną Ormuz.
Amerykanie najpierw ogłosili operację, potem zaczęli konsultacje
Rozmówca NBC z kręgu władz Arabii Saudyjskiej przyznał, że sytuacja w regionie szybko się zmienia. Podkreślił też, że Rijad "zdecydowanie popiera działania dyplomatyczne" prowadzone przez Pakistan w celu wynegocjowania porozumienia między USA a Iranem.
Z kolei rzecznik Białego Domu zapewnił, że "regionalni sojusznicy zostali wcześniej poinformowani". Jednak cytowany przez NBC dyplomata z Omanu stwierdził, że USA zaczęły konsultacje z jego krajem dopiero po publicznym ogłoszeniu operacji.
– Amerykanie najpierw wydali komunikat, a dopiero potem rozpoczęli koordynację działań z nami – powiedział. Dodał jednak, że jego kraj "nie był zły ani oburzony".
Axios: Jest projekt porozumienia USA z Iranem
Tymczasem stacja CNN podała w czwartek, powołując się na źródło z Bliskiego Wschodu, że Iran jeszcze tego samego dnia ma przekazać mediatorom odpowiedź na najnowszą amerykańską propozycję porozumienia pokojowego.
Wcześniej portal Axios
informował, że Biały Dom jest bliski zawarcia jednostronicowego memorandum z Iranem. Według przecieków dokument ma zakładać moratorium na wzbogacanie uranu przez Iran oraz wywóz zapasów wysoko wzbogaconego uranu poza kraj. W zamian Waszyngton miałby częściowo złagodzić sankcje wobec Teheranu i odblokować miliardy dolarów zamrożonych irańskich środków. Obie strony miałyby również znieść ograniczenia dotyczące żeglugi przez cieśninę Ormuz.
Axios podał później, że dokument zawiera także zapis mówiący, iż porozumienie "zakończy wojnę w całym regionie, w tym w Libanie".
Porozumienie miałoby formalnie zakończyć konflikt i uruchomić 30-dniowy okres negocjacji nad bardziej szczegółowymi ustaleniami dotyczącymi cieśniny Ormuz, irańskiego programu nuklearnego oraz amerykańskich sankcji.
Ghalibaf kpi z Amerykanów
Rozejm obowiązuje od 8 kwietnia. Jednak amerykańska operacja "Project Freedom" w cieśninie Ormuz doprowadziła do nowych incydentów zbrojnych między USA a Iranem.
Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, który pełni funkcję głównego negocjatora Iranu w rozmowach pokojowych, zakpił w czwartek z decyzji administracji Trumpa o wstrzymaniu operacji.
"Operacja 'Trust Me Bro' (ang. Zaufaj mi, bracie – red.) zakończyła się fiaskiem. Teraz wracamy do codzienności z operacją 'Fauxios'" – napisał na platformie X.
