Sam zbudował irańską pułapkę i w niej utknął. Izraelski ekspert wypunktował Trumpa

Ten tekst przeczytasz w 9 minut
dzisiaj, 10:15
[aktualizacja 57 minut temu]
cieśnina Ormuz iran 2026 Danny Citrinowicz Donald Trump
Sam zbudował irańską pułapkę i w niej utknął. Izraelski ekspert wypunktował Trumpa/PAP/EPA
We wtorek prezydent USA po raz kolejny zmienił ton w sprawie Iranu. Zaledwie dzień później wstrzymał "Projekt Wolność", w ramach którego amerykańskie okręty eskortowały statki przez cieśninę Ormuz. Tłumaczył to "postępami" w rozmowach z Iranem. – To strategiczna improwizacja, a nie konsekwentna linia polityczna. Trump nie chce ustępować ani eskalować. Niepewność w światowej gospodarce się pogłębia, a Iran wcale nie czuje presji do zmiany stanowiska – komentuje Danny Citrinowicz, były oficer izraelskiego wywiadu wojskowego (Aman), dowodzący komórką odpowiedzialną za analizę sytuacji w Iranie.

Trump zawiesza "Projekt Wolność"

"Na prośbę Pakistanu i innych krajów, w oparciu o ogromny sukces militarny, jaki odnieśliśmy podczas kampanii przeciwko Iranowi, a także fakt, że poczyniliśmy ogromne postępy w kierunku pełnego i ostatecznego porozumienia z przedstawicielami Iranu, wspólnie uzgodniliśmy, że chociaż blokada pozostanie w pełnej mocy, Projekt Wolność (eskortowanie statków przez cieśninę Ormuz - red.) zostanie wstrzymany na krótki czas, aby sprawdzić, czy porozumienie zostanie sfinalizowane i podpisane" – czytamy we wpisie Trumpa z wtorku. Prezydent nie podał żadnych dodatkowych wyjaśnień.

Do wstrzymania operacji mającej na celu ułatwienie statkom handlowym przepłynięcia przez cieśninę Ormuz doszło niecałe dwie doby po jej rozpoczęciu. W tym czasie z wyznaczonego przez siły USA korytarza skorzystały jedynie dwa statki, oba płynące pod amerykańską banderą.

W Zatoce Perskiej utknęło 1,5 tys. statków

Do zawieszenia wysiłków dochodzi dzień po tym, jak Iran przeprowadził ataki na szereg okrętów USA i statków handlowych, a także wykorzystywany do eksportu ropy naftowej emiracki port w Fudżajrze i obiekty w Omanie. Trump i Pentagon uznali, że ataki te, w większości odparte, nie stanowiły zerwania obowiązującego niemal od miesiąca zawieszenia broni.

Według szacunków Pentagonu przytoczonych we wtorek przez przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dana Caine'a, w rezultacie zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran, w Zatoce Perskiej utknęło ponad 1,5 tys. statków handlowych z 22,5 tys. osobami na pokładzie.

Trump brnie w strategiczną improwizację, a świat pogrąża się w niepewności

Danny Citrinowicz – kiedyś oficer izraelskiego wywiadu wojskowego, dziś ekspert think tanku Instytut Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym (INSS) – uważa, że administracja Trumpa nie ma spójnej strategii wobec Iranu. "To, czego jesteśmy świadkami, jest raczej strategiczną improwizacją niż konsekwentną polityką" – czytamy w jego wpisie.

"Waszyngton nie chce wojny, ale jednocześnie nie chce sprawiać wrażenia politycznej słabości poprzez akceptację irańskich żądań. Efektem jest przedłużający się stan zawieszenia, który pogłębia niepewność w światowej gospodarce, a zarazem nie zmusza Teheranu do zmiany stanowiska" – pisze izraelski ekspert.

Waszyngton nie ma pomysłu na Iran, bo go nie rozumie

Zaznacza, że nieustanne zmiany kursu wobec Iranu, sprzeczne komunikaty kierowane do opinii publicznej oraz ciągłe przechodzenie od gróźb do sygnałów dyplomatycznych świadczą o głębszym problemie – niezdolności administracji Trumpa do stworzenia trwałej i spójnej strategii wobec Iranu.

"Z jednej strony w Waszyngtonie istnieje obawa przed tym, by nie wyglądać na ustępującego Iranowi. Z drugiej – coraz wyraźniej widać, że sama eskalacja raczej nie zmusi irańskich władz do kapitulacji ani do zaakceptowania maksymalistycznych żądań USA przy stole negocjacyjnym" – wskazuje Citrinowicz.

Ocenił, że u podstaw błędnej polityki ekipy Trumpa wobec Teheranu leży przekonanie, że na Iranie można wymusić ustępstwa tak jak na innych geopolitycznych rywalach – poprzez presję gospodarczą, groźby militarne czy izolację dyplomatyczną.

"Tymczasem irański system wielokrotnie pokazywał dużą odporność na długotrwałą presję oraz gotowość do ponoszenia znaczących kosztów w imię przetrwania reżimu i realizacji długofalowych celów strategicznych" – przypomina były oficer Amanu.

Trump boi się, że zostanie odebrany jako słaby

Wskazał, że polityka Waszyngtonu wobec Teheranu jest reaktywna, a nie strategiczna. Na zmianę pojawiają się groźby i deeskalacja – tymczasem wciąż nie ma jasno zarysowanego ostatecznego celu tej gry.

"Administracja rozumie ryzyko militarnej eskalacji – zwłaszcza po latach niestabilności na Bliskim Wschodzie – ale jednocześnie sama wpędziła się w sytuację polityczną, w której każdy kompromis łatwo można przedstawić w kraju jako oznakę słabości" – zaznacza Citrinowicz.

W efekcie polityka Trumpa wobec Iranu miota się między sprzecznymi celami: uniknięciem zbrojnej eskalacji, uniknięciem ustępstw, utrzymaniem odstraszania, uspokajaniem sojuszników oraz zapobieganiem regionalnej eskalacji. Nie widać w tym jednak – jak zaznacza ekspert – realistycznego planu, jak można by wpłynąć na zmianę postawy reżimu w Teheranie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj