W Płocku (Mazowieckie) wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej wizytował w poniedziałek I Liceum Ogólnokształcącego CN-B im. Polskich Spadochroniarzy, a w pobliskim Trzepowie powstającą jednostkę Wojsk Obrony Terytorialnej. Podczas konferencji prasowej nawiązał m.in. do obecności wojsk USA w Polsce i związanych z tym planów.
- Nie zmniejszy się ilość wojsk amerykańskich na terenie naszego kraju, a są gwarancje, że będzie tych żołnierzy więcej, i co ważne, będą to żołnierze, którzy mogą stacjonować tu nie rotacyjnie, tylko stacjonarnie - powiedział Wziątek. Jak dodał, taka obecność żołnierzy USA w naszym kraju wymaga przygotowania odpowiedniej infrastruktury, w tym związanej również z przyjęciem ich rodzin, i to na kilka lat. - To jest dla nas wyzwanie i temu wyzwaniu na pewno sprostamy - zapewnił.
Wiceminister obrony narodowej przyznał, że decyzja o tym, gdzie mogłyby na terenie Polski stacjonować siły stacjonarne wojsk USA „będzie powstawała w oparciu o konkretne ustalenia ze stroną amerykańską”, która oczekuje „bardzo konkretnych, bardzo jednoznacznych, nie tylko deklaracji, ale inwestycji związanych z dobrymi warunkami do przebywania tych żołnierzy”. Jak wyjaśnił, chodzi m.in. o mieszkania oraz dodatkową infrastrukturę, zapewniającą „możliwość normalnego, codziennego funkcjonowania”.
Gdzie mają stacjonować amerykańscy żołnierze?
- Jest kilka takich potencjalnych lokalizacji związanych przede wszystkim z miejscem bazowania wojsk amerykańskich i potencjałem militarnym Rzeczypospolitej - zaznaczył Wziątek. Wspomniał przy tym, iż brane są pod uwagę Drawsko Pomorskie, Żagań i Powidz oraz być może Orzysz. Zwrócił też uwagę, że zasadniczym partnerem w przygotowaniu odpowiednich lokalizacji będzie lokalny samorząd, jako gospodarz miejsca.
- Po decyzji, która zapadnie, będziemy rozmawiali z samorządem o tym, jak ich wesprzeć, żeby ta infrastruktura, która jest wokół, była przyjazna, życzliwa i gotowa na przyjęcie dodatkowej ilości żołnierzy, bo to jest, spodziewamy się, kilka tysięcy osób, być może nie wszyscy oczywiście w jednym miejscu, ale to jest duża grupa - powiedział wiceszef resortu obrony narodowej.
Jak podkreślił, „wojska stacjonarne będą na pewno procesem”. - Żeby ich przyjąć już na stałe, to najkrótszy czas, to jest około dwóch lat, do ich ewentualnego przyjazdu. Ale to będzie pierwsza grupa, później kolejna, później kolejna - dodał Wziątek.
