"Potęga zależy od PKB, budżetów obronnych i retoryki, ale chodzi w niej również o to, czy towary stale docierają na miejsce, czy energia płynie bez zakłóceń i czy siły sojusznicze potrafią przemieszczać się wystarczająco szybko. W tych testach znaczenie Polski potężnie wzrosło" – pisze ekspert amerykańskiego think tanku CEPA.
Z analizy Philipsa wynika, że nasz kraj zyskał zupełnie "bardziej praktyczny, strategiczny i trudniejszy do zignorowania" rodzaj pozycji w UE.
Polska nowym sercem logistycznym NATO. CEPA: Europa musi to dostrzec
CEPA podkreśla, że Polska awansowała do ścisłej czołówki partnerów handlowych Niemiec. Przez lata nasz kraj opisywano głównie jako sukces postkomunistycznej transformacji i lojalnego sojusznika NATO. Dziś to jednak zdecydowanie za mało, by opisać realne wpływy Warszawy.
Gdański port kontenerowy stał się największym takim punktem na Bałtyku i jedną z głównych bram towarowych dla Europy Północnej. To właśnie polska sieć infrastrukturalna ratuje stabilność zachodnich fabryk. Phillips ostrzega jednak, że ten system działa na zasadzie naczyń połączonych.
"Gdy ten system działa sprawnie, łańcuchy dostaw zostają nienaruszone (...). Gdy jednak zwalnia, wstrząs nie zatrzymuje się na polskiej granicy. Wędruje na Zachód" – zauważa.
W opinii eksperta ta rzeczywistość powinna natychmiast zmienić sposób, w jaki Zachód patrzy na Polskę. "Europa musi dostrzec, że państwa, które utrzymują otwarte szlaki handlowe kontynentu, nie są peryferiami – znajdują się blisko samego centrum jego funkcjonowania" – podkreśla Phillips.
Koniec z papierowymi deklaracjami NATO. Baza w Powidzu kluczem do odstraszania Rosji
Analiza wskazuje, że wojna w Ukrainie udowodniła, iż skuteczne odstraszanie nie opiera się na papierowych deklaracjach, ale na drogach zdolnych wytrzymać ciężkie ładunki, płynnie działających liniach kolejowych i zaopatrzonych magazynach. Mobilność wojskowa przesunęła się w sam środek europejskiej debaty o obronności, obnażając biurokratyczne opóźnienia i luki w infrastrukturze Zachodu.
Phillips wskazuje na kluczową rolę Kompleksu Magazynowego i Naprawczego (LTMS-D) w Powidzu. Sprzęt zgromadzony w tej bazie w zachodniej Polsce diametralnie zmienia układ sił, ponieważ w obliczu realnego kryzysu militarnego czas staje się jedyną walutą decydującą o wiarygodności NATO.
"Jeśli posiłki docierają powoli, sojusz wygląda na pusty, ale jeśli zjawiają się szybko – budzi respekt. Powidz pomaga stworzyć tę różnicę" – pisze analityk amerykańskiego think tanku.
Miliardy na nowoczesną twierdzę. Tarcza Wschód redefiniuje pojęcie obrony granic
Dalej czytamy, że Polska jako jedno z niewielu państw w Europie zaczęła otwarcie "myśleć jak państwo frontowe". Najlepszym dowodem na to jest warty 2,5 miliarda dolarów program infrastruktury obronnej Tarcza Wschód. Obejmuje on warstwy obrony antydronowej i ma na celu umocnienie wschodnich i północnych granic oraz zwiększenie odporności na ataki i sabotaż.
Z analizy CEPA wynika, że współczesna odporność nie polega już wyłącznie na zatrzymaniu wroga na samej linii demarkacyjnej. Chodzi o "utrzymanie otwartych dróg, działających magazynów, połączonych systemów i funkcjonującego państwa, gdy napięcia rozlewają się na transport, energetykę i komunikację".
Bruksela musi zmienić "mapy mentalne". Polska przestała być graczem drugiej kategorii
"Polska dostarcza rzeczy, których Europa pilnie potrzebuje. To szlaki transportowe, dostęp wojskowy, zaplecze przemysłowe i bezpieczeństwo energetyczne" – wylicza Philips. I dodaje, że "kraj, który dźwiga tak dużą część praktycznego ciężaru Europy, nie może pozostać politycznie drugorzędny".
Phillips apeluje do państw Europy Zachodniej o natychmiastową aktualizację swoich "map mentalnych". "Polska nie jest już tylko krajem, który należy obserwować, a staje się jednym z państw, które trzymają ten kontynent w całości" – pisze ekspert CEPA.
