Większość dróg już zbudowaliśmy
Drogowy „kręgosłup” Polski już istnieje. Kraj przecinają szybkie drogi północ–południe (S3, A1, S7) oraz wschód–zachód (A4, A2 czy S6). GDDKiA może powiedzieć „zbudowaliśmy”, a ministerstwo ogłosić zakończenie głównego programu budowy dróg.
Na łamach „Forsala” pisałem już o tym, że kolejna perspektywa – po 2033 roku – nie powinna przewidywać budowy zbyt wielu nowych „esek” czy autostrad. Będzie skupiała się na poszerzaniu zatłoczonych dróg (jak np. A4 między Krakowem a Katowicami), remontach czy dokończeniu sieci autostrad. Co na to branża budowlana?
To nie koniec drogowego eldorado?
- Nie sądzę, żeby w perspektywie najbliższych 3–5 lat skala inwestycji GDDKiA miała wyraźnie się zmniejszyć. Zatwierdzono już programy budowy dróg i obwodnic ze średnim rocznym budżetem na poziomie ok. 20 mld zł, więc pracy dla rynku nadal będzie bardzo dużo. (...) Nie zapominajmy też, że infrastruktura w Polsce jest silnie powiązana z cyklem politycznym i kolejnymi programami inwestycyjnymi państwa. Dlatego jeśli sytuacja gospodarcza pozostanie stabilna, nie widzę dziś ryzyka istotnego spadku rynku drogowego – mówi w rozmowie z „Forsalem” Jerzy Mirgos, prezes firmy Mirbud.
Według Mirgosa wciąż pozostaje wiele dróg ekspresowych (S) do zbudowania. Największą z nich jest oczywiście Obwodnica Aglomeracji Warszawskiej, której całkowita długość to ok. 250 km. Połączona z nią będzie S10, którą wydłużono o kolejne kilometry.
Polskie firmy będą miały zamówień „na pęczki”?
Poza budżetem GDDKiA spore środki do wydania będzie miała PLK S.A. Rządowa spółka zajmująca się budową infrastruktury od przyszłego roku powinna mieć dostęp do Funduszu Kolejowego. Szacuje się go na ok. 10–12 mld zł.
Poza tym branża szacuje, że kolejne miliardy wydawane będą na zamówienia związane z:
- budową sieci energetycznych – ok. 5 mld zł
- Portem Polska (samo lotnisko i okolice) – 30–40 mld zł
- elektrownią jądrową – co najmniej kilkanaście mld zł dla podwykonawców
- Koleją Dużych Prędkości – ponad 100 mld zł
– Nie zakładam, że rynek budowlany będzie się kurczył. Większym problemem będzie wydajność. Branża ma coraz większe problemy kadrowe, dlatego trzeba poprawiać organizację produkcji, logistykę i szerzej wykorzystywać prefabrykację. Rynek widzi dużą liczbę planowanych inwestycji, ale jednocześnie trwa bardzo agresywna walka cenowa, bo firmy chcą zabezpieczyć portfele na kolejne lata – mówi „Forsalowi” Jerzy Mirgos.
