Polskie firmy odbudują Ukrainę? „Z tych 100 mld euro część powinna trafić do Polski”

Budowa S19 - Via Carpatia
Polskie firmy mają spore doświadczenie w wielkich inwestycjach infrastrukturalnych. NA zdjęciu budowa S19 - Via Carpatia/Materiały prasowe
Na wielkie kontrakty związane z odbudową Ukrainy liczy polska branża budowlana. Według prezesa Mirbudu rodzime firmy lepiej znają specyfikę oraz procedury obowiązujące za naszą wschodnią granicą. Pytanie, czy uda im się wygrać przetargi.

Polska zbuduje autostradę na Ukrainie?

Pod koniec czerwca Polska i Ukraina miały podpisać porozumienie o współpracy inwestycyjnej. W branży mówiło się, że jednym z punktów będzie budowa – przez Polaków – autostrady A4 od granicy do Lwowa.

Za porozumieniem stał Bartłomiej Babuśka, do niedawna szef Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). To właśnie ta instytucja miała zrzeszać polskie firmy chętne do odbudowy Ukrainy. Jak mówił Babuśka w rozmowie z PAP, załącznikiem do umowy o współpracy ma być lista inwestycji „zaczynająca się od projektu budowy autostrady M10 (przedłużenie polskiej A4 – red.)”.

Problem w tym, że Babuśka nie jest już szefem ARP. Kilka dni temu złożył rezygnację, co stawia współpracę pod znakiem zapytania. Nie oznacza to jednak, że temat odbudowy przycichł. Wiele firm od dawna liczy na pokaźne kontrakty.

Polskie firmy liczą na miliardy euro

Jak mówi w rozmowie z „Forsalem” prezes Mirbudu Jerzy Mirgos, w ostatnich latach na Ukrainie wiele firm – z oczywistych względów – uległo degradacji lub zostało zlikwidowanych. Przedsiębiorcy z Polski z uwagą obserwują przetargi, które już teraz ogłaszane są na Ukrainie przez Bank Światowy. Prawdziwy „boom” ma jednak nastąpić po zakończeniu wojny.

– Wojna kiedyś się zakończy i wtedy z tych np. 100 mld euro na odbudowę część środków powinna trafić do polskich firm. Przy takiej skali przyszłej odbudowy bardzo ważne będzie również to, aby firmy z polskim rodowodem miały realny udział w tych projektach. Polska będzie jednym z głównych partnerów Ukrainy w tym procesie i naturalne jest, że polskie firmy infrastrukturalne powinny uczestniczyć w odbudowie kraju na szeroką skalę. Trzeba też pamiętać, że mamy dużą przewagę, bo znamy specyfikę tego rynku zarówno na poziomie kulturowym i organizacyjnym jak i formalno-prawnym – mówi Mirgos.

Ukraina wyklucza polskie firmy?

W branży nie jest tajemnicą, że polskim firmom nie jest łatwo wygrać przetarg na Ukrainie. Kilka miesięcy temu do Kijowa udała się delegacja złożona z przedstawicieli dużych podmiotów. Nieoficjalnie mówiło się, że została przetrzymana wiele godzin na granicy, co miało być sygnałem, by nie wchodzić zbyt agresywnie na tamten rynek.

Według Mirgosa sam system zamówień publicznych (ProZorro) na Ukrainie jest dobry, jednak – od strony urzędniczej – w przetargach premiowane są rodzime firmy. W związku z tym, jego zdaniem, środki na odbudowę powinny być rozdysponowywane według innych zasad i nadzorowane przez Bank Światowy.

– Nie można dopuścić do sytuacji, w której środki trafią do systemu, który nie daje pełnej kontroli procesu inwestycyjnego na każdym jego etapie, bo przy takich kwotach ryzyko niegospodarności zawsze będzie duże – tłumaczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj