Zalała ich wielka woda
Najpierw w 1997, a potem w 2024 roku przyszła wielka woda. Zalała domy, pola i ulice. Odcięła Racławice Śląskie od świata. Odbudowa trwa do dziś. Pozostaje pytanie, czy Osobłoga (dorzecze Odry) znów wyleje. Czy niewielkie miasteczko zostanie zabezpieczone? A tym samym – czy cała okolica, co najmniej dwa powiaty, może czuć się bezpieczna?
„Racławice Śląskie regularnie narażone są na występowanie wezbrań, które zagrażają mieniu, infrastrukturze publicznej oraz bezpieczeństwu obywateli. Budowa polderu w tej lokalizacji od lat widnieje w planach strategicznych dotyczących zarządzania ryzykiem powodziowym, jednak tempo realizacji tej inwestycji budzi uzasadniony niepokój opinii publicznej” – pisze Katarzyna Czochara, posłanka PiS z regionu.
To miał być „back-up” na wypadek powodzi
W 2024 roku zbiornik w Racławicach Śląskich wraz z siecią połączonych budowli ochronnych zniknął z projektu ustawy o rewitalizacji Odry. Samorządowcy alarmowali, że to zły pomysł. Kilka miesięcy później stało się najgorsze – powódź spełniła wszystkie czarne scenariusze.
Po powodzi wrócono do prac. Nadano priorytet budowie zbiornika, który miałby zapobiegać wylaniu Odry oraz całej serii powodzi i podtopień w woj. opolskim i na Dolnym Śląsku. Na początku 2025 roku samorządowcy z Głogówka i okolic ogłosili sukces: zbiornik wrócił na listę priorytetów.
Co wydarzyło się od tego czasu?
Pieniędzy (na razie) nie ma
Arkadiusz Marchewka, wiceminister infrastruktury, w odpowiedzi na pytania posłów informuje, że zbiornik Racławice Śląskie dostał ocenę 5 – co oznacza „najwyższe znaczenie dla ochrony przeciwpowodziowej”. Inwestycję zgłoszono do unijnego programu FEnIKS. Prace przygotowawcze oszacowano na ok. 9 mln zł.
Resort nie ma jednak pewności, czy środki uda się uzyskać. Od marca wniosek analizuje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który rozdysponowuje pieniądze z programu FEnIKS.
„Należy podkreślić, że przedmiotem wniosku o dofinansowanie są prace przygotowawcze, których celem jest opracowanie kompletnej dokumentacji umożliwiającej precyzyjne określenie zakresu rzeczowego przedsięwzięcia oraz warunków jego realizacji. Obecny etap projektu nie obejmuje robót budowlanych, lecz stanowi kluczowy etap przygotowawczy, umożliwiający bezpieczne, zgodne z prawem i efektywne zaplanowanie przyszłej infrastruktury ochrony przeciwpowodziowej” – przekonuje Marchewka.
Zbiornik dopiero w latach 30.?
Budowa zbiorników czy polderów przeciwpowodziowych w Polsce trwa niezwykle długo. Czasem przeciwko inwestycjom protestują mieszkańcy, którzy nie chcą wyprowadzać się z terenów przeznaczonych pod zalanie. Ostatnio opisywałem perypetie polderu Golina w Wielkopolsce. Tam prace powinny już trwać, ale na skutek odwołań lokalnej społeczności od dziewięciu lat (!) Wody Polskie (a wcześniej ich poprzednicy) czekają na kluczowe decyzje administracyjne.
W przypadku zbiornika w Racławicach może być podobnie, ponieważ trzeba będzie wykupić niektóre gospodarstwa. Choć ministerstwo jest dobrej myśli. Zgodnie z obecnym harmonogramem prace przygotowawcze zakończą się w 2029 roku. Wtedy resort będzie dysponował projektem budowlanym i planuje ogłosić przetarg. Oznacza to, że zbiornik ma szansę powstać dopiero w latach 30.
