Wielka powódź i akcje ewakuacyjne
Wiosną 2010 roku, w czasie powodzi w Wielkopolsce, wylała Warta. Rzeka zalała m.in. miejscowość Golina niedaleko Konina, z której ewakuowano ok. 90 osób oraz bydło. Wiele wsi zostało na pewien czas odciętych od świata. Zagrożony zalaniem był też Konin i Poznań.
To był moment, gdy postawiono nie na plany ewakuacyjne, lecz na konkretne inwestycje mające chronić cały region. Wtedy temat polderu - miejsca przeznaczonego do zalania w razie powodzi - wrócił z ogromną siłą. Okazało się, że kilka lat wcześniej z inwestycji zrezygnowano, a kolejne gospodarstwa powstawały na terenach zagrożonych.
Mieszkańcy nie chcą polderu Golina
W lipcu 2010 roku, dwa miesiące po powodzi, przygotowano nawet całą ustawę. Rządzący zapewniali, że budowa polderu Golina „należy do kluczowych inwestycji dla regionu wodnego Warty, obniżając istniejące ryzyka powodziowe w znacznej części regionu”.
Pięć lat później do RDOŚ w Poznaniu wpłynął wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Dokument jest kluczowy dla realizacji inwestycji. W 2020 r. RDOŚ wydał zgodę, ale wpłynęły odwołania od mieszkańców. Proces odwoławczy przeciągał się, by ostatecznie - w 2024 roku - powołana w międzyczasie państwowa agencja Wody Polskie (inwestor) otrzymała decyzję GDOŚ uchylającą zgodę środowiskową na budowę polderu.
Proces wydawania decyzji ciągnął się aż dziewięć lat. W międzyczasie Wody Polskie miały już wstępnie zapewnione finansowanie budowy polderu Golina. Inwestycję trzeba było odłożyć na półkę.
Jak ustaliliśmy, Wody Polskie nie dawały za wygraną. Decyzję GDOŚ zaskarżono do sądu, ale to wciąż nic nie zmieniło. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) nie zgodził się na wydanie pozytywnej decyzji środowiskowej. Cały proces, trwający ponad dekadę, trzeba rozpocząć od nowa.
Co dalej? Wszystko rusza od początku
Budowa polderu Golina, mimo zmarnowanych lat i decyzji sądu, wciąż - według Ministerstwa Infrastruktury - jest kluczowa. W jednym z pism czytamy, że Wody Polskie rozpoczynają cały proces od nowa.
„Przeprowadzenie przedsięwzięcia wymaga jednak aktualizacji dokumentacji projektowej, jej dostosowania do aktualnie obowiązujących przepisów oraz uzyskania wszystkich wymaganych decyzji administracyjnych, w tym decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach oraz pozwolenia wodnoprawnego” - informuje Arkadiusz Marchewka, wiceminister infrastruktury.
Dopiero po wykonaniu tej pracy Wody Polskie wystąpią do wojewody wielkopolskiego o decyzję o pozwoleniu na realizację inwestycji. Kolejnym krokiem będą wywłaszczenia nieruchomości, które w tym przypadku będą niezwykle trudne. Mieszkańcy wciąż nie chcą ani polderu, ani tym bardziej przeprowadzek.
„Należy jednak zaznaczyć, że proces inwestycyjny dla tak dużego i skomplikowanego zamierzenia, jakim jest budowa polderu Golina, jest długotrwały i uwarunkowany wieloma czynnikami. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez PGW Wody Polskie, w chwili obecnej trudno oszacować okres potrzebny na pozyskanie niezbędnych decyzji administracyjnych, a następnie harmonogram realizacji robót budowlanych” - dodaje Marchewka.
Na budowę raczej nie ma szans w tej dekadzie. Kolejne lata mogą trwać uzyskiwanie pozwoleń, a potem trudny i żmudny proces wysiedleń.
