Budowa przerwana w stanie wojennym. Teraz wraca
W 1973 roku rozpoczęto inwestycję znaną jako elektrownia szczytowo-pompowa (ESP) Młoty. Niedawno wrócił pomysł, by dokończyć projekt, który na Dolnym Śląsku jest znany od lat. Co zrobiono do tej pory? Przypomnimy, że w latach 70. i na początku 80. wewnątrz Zamkowej Kopy drążono trzy sztolnie ciśnieniowe. Poza tym wykonano wyrobiska i roboty hydrotechniczne. Zgodnie z planem miały powstać dwa zbiorniki – górny i dolny – służące do magazynowania wody. Produkcja byłaby uruchamiana w szczytach energetycznych, gdy zapotrzebowanie jest największe.
W czasie stanu wojennego (grudzień 1981) prace przy przy jednej z większych inwestycji energetycznych tamtych lat przerwano. Oficjalnym powodem był brak pieniędzy oraz mniejsze zapotrzebowanie na energię. W tym czasie kasowano sporo wielkich inwestycji infrastrukturalnych. Do pomysłu wrócono kilka lat temu, gdy okazało się, że potencjalna zielona energia z ESP Młoty stała się coraz bardziej pożądana w polskim miksie energetycznym.
Druga próba budowy
Do tematu wrócono po latach. W 2022 roku ówczesny minister Michał Dworczyk (PIS) w czasie spotkania z mieszkańcami zapowiedział „odkurzenie” budowy. Decyzja była o tyle ważna, że mieszkańcy wsi Młoty od dekad żyją w niepewności. Zakazano im rozbudowy domów czy większych remontów, ponieważ w przypadku startu budowy będą musieli się wyprowadzić. Całą wieś trzeba będzie zatopić, by stworzyć dolny zbiornik elektrowni.
Rok później spółka PGE Invest 12, powołana do budowy starej-nowej elektrowni, została wsparta przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki. Wtedy zapowiedziano, że elektrownia szczytowo-pompowa Młoty powstanie do 2030 roku i będzie kosztować ok. 5 mld zł.
Jesienią 2023 roku, po zmianie rządów, sprawa przycichła. Jednak nowej inwestycji nie wykreślono z planów PGE. Na podstawie studium wykonalności podjęto decyzję o budowie. W lipcu 2024 roku spółka wystąpiła o kluczowy dokument – zgodę środowiskową. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) nakazała jednak przygotowanie większego raportu środowiskowego, by sprawdzić, jak budowa wpłynie na okoliczny obszar chroniony.
Co dalej z budową?
Na dzień przed końcem roku, spółka PGE Invest 12 złożyła raport środowiskowy. Już następnego dnia miejscowy RDOŚ zaczął jego weryfikację. To od tej decyzji będzie zależała przyszłość budowy. Jeżeli spółka uzyska zgodę środowiskową – budowa ruszy.
Jak wskazało Ministerstwo Energii, do tej pory - na potrzeby raportu - opracowano technologię budowy zbiorników wodnych oraz zapory, a także wyprowadzenie mocy z elektrowni. W 2024 roku PGE przeprowadziło też „proces dobrowolnej wyceny nieruchomości dla mieszkańców wsi Młoty oraz Spalona”.
Koszty budowy - z roku 2022 - oceniono na ok. 6 mld zł. Jednak w ostatnich miesiącach temat ESP Młoty przycichł. Portal wysokienapiecie.pl ocenił, że szansa na wygranie tzw. aukcji mody jest niewielka. A to kluczowy kontrakt, zapewniający finansowanie przyszłej elektrowni. Bez niech budowa nigdy się nie rozpocznie.
Na stronie PGE, w dziale poświęconym ESP Młoty widnieje informacja odnośnie finansowania. Spółka nie ma na dziś środków na budowę. "W celu sfinansowania tej inwestycji Grupa PGE podjęła współpracę z NFOŚiGW, będącym właścicielem 49% udziałów w spółce PGE Inwest 12. Spółka celowa PGE Inwest 12 posiada środki finansowe niezbędne do realizacji aktualnego etapu prac projektowych"
Nieoficjalnie szacuje się koszty na ok. 6 mld zł. Termin zakończenia prac - 2030 - już dziś wydaje się niemożliwy do osiągnięcia.
Jaka ma działać elektrownia Młoty?
Planowana moc EPS Młoty to 1050 MW. Elektrownia będzie de facto wielkim zbiornikiem energii. Nocą, w czasie tzw. dolin energetycznych, pobierze tani prąd z sieci, by uruchomić pompy transportujące wodę z dolnego do górnego zbiornika. Z kolei w czasie szczytów energetycznych elektrownia zrzuci wodę, napędzając turbiny i wytwarzając prąd niezbędny w systemie.
Według założeń EPS Młoty będzie mieć pojemność 4090 MWh, co oznacza, że może pracować na pełnej mocy przez około cztery godziny. W tym czasie byłaby w stanie zapewnić prąd dla około pół miliona odbiorców.
Ale dolny zbiornik EPS Młoty, na rzece Bystrzyca, ma pełnić jeszcze jedną funkcję. W czasie ulewnych opadów miałby przejąć nadmiar deszczówki. Według wyliczeń Ministerstwa Energii zbiornik mógłby przejąć falę powodziową o wielkości czterech milionów metrów sześciennych.
„Inwestycja dotycząca budowy elektrowni szczytowo-pompowej w Młotach została uwzględniona w programie redukcji ryzyka powodziowego Nysy Kłodzkiej przygotowanego przez Wody Polskie” – poinformował Miłosz Motyka, minister energii w odpowiedzi na interpelację poselską.
