Wobec braków Ukraina stawia na rodzime rozwiązania
W poniedziałek Jurij Ignat, rzecznik ukraińskich sił powietrznych, przekazał, że znów borykają się one z "poważnymi brakami" pocisków przechwytujących do zachodnich systemów obrony przeciwlotniczej. Chodzi między innymi o PAC-2 i PAC-3 do systemów Patriot, a także rakiety AIM-120 AMRAAM do zestawów NASAMS. Podkreślił, że po ostatnich zmasowanych rosyjskich atakach Ukraina musi "nieustannie uzupełniać" swoje zapasy.
Takie sytuacje nie są dla Kijowa niczym nowym. Dlatego od pewnego czasu tamtejsze siły zbrojne starają się w większym stopniu polegać na rozwiązaniach przeciwlotniczych wyprodukowanych w kraju, takich jak drony przechwytujące, które doskonale radzą sobie z rosyjskimi bezzałogowcami typu Gerań/Shahed. Jak się okazuje, Ukraińcy produkują również skuteczne systemy walki elektronicznej. Dziennikarze "Politico" rzucili więcej światła na jeden z nich - Limę.
Lima służy od 2024 r. Zmyliła tysiące dronów i dziesiątki rakiet
System Lima wytwarza silne pola zakłóceń utrudniające działanie nawigacji satelitarnej używanej w rosyjskich dronach, pociskach manewrujących czy szybujących bombach kierowanych. Firma Cascade Systems zaczęła pracować nad nim w 2022 r. właśnie z myślą o neutralizacji zagrożenia ze strony tych ostatnich.
Po latach eksperymentów - w które zainwestowano relatywnie niewiele, bo jedynie ponad 2 mln dolarów - pierwsze egzemplarze trafiły do użytku. Od lipca 2024 r. wykorzystuje je wojsko, a od października 2025 r. są stosowane również do ochrony infrastruktury cywilnej.
Ogółem Cascade Systems dostarczyło już 400 systemów Lima. Według danych firmy w ciągu ostatnich 18 miesięcy przy ich użyciu zakłócono działanie 20,5 tys. dronów Shahed/Gerań, a także zmieniono tor lotu dziesiątek rakiet balistycznych i manewrujących.
Jak działa Lima?
Systemy Lima działają zasadniczo na dwa sposoby. Z jednej strony po prostu zakłócają i blokują sygnał satelitarny, przy pomocy którego naprowadzane są drony, pociski manewrujące czy szybujące bomby kierowane.
"Gdy zostaje on zablokowany, rosyjskie pociski dalekiego zasięgu mogą nadal lecieć, korzystając z systemów nawigacji bezwładnościowej, jednak ich celność spada - odchylenie może wynosić około 2 kilometrów na każde 100 kilometrów lotu. To sprawia, że trafienie w wyznaczony cel staje się znacznie mniej prawdopodobne" - wyjaśnia "Politico".
Z drugiej strony Lima może także podawać rosyjskim systemom naprowadzania fałszywe współrzędne celu, czyli stosować tzw. spoofing. - Możemy sprawić, że rakiety spadną na pola zamiast trafić w cele - mówił "Alchemik", jeden z twórców Limy i dowódca jednostki walki elektronicznej Night Watch działającej w ramach ukraińskiej obrony terytorialnej.
Lima jest stale aktualizowana, ponieważ Rosjanie co jakiś czas znajdują sposoby na ograniczenie jej skuteczności, np. poprzez instalowanie specjalnych anten przeciwdziałających zakłóceniom. - Nieustannie modyfikujemy Limę pod kątem parametrów rosyjskiego uzbrojenia, analizujemy trafienia i przekazujemy sztabowi generalnemu rekomendacje dotyczące rozmieszczenia systemów oraz sposobu ich użycia. Wojna cały czas się zmienia - zaznaczył "Alchemik".
100 Lim kosztuje tyle co 1,5 pocisku Patriot
Jedną z największych zalet systemu Lima jest jego cena. Jak podaje Cascade Systems, produkcja jednego zestawu kosztuje do 3 mln hrywien, czyli około 58 tys. euro, zależnie od wersji.
W odróżnieniu od innych systemów walki elektronicznej Lima może chronić rozległe obszary. Do zabezpieczenia dużego miasta potrzeba jedynie od 30 do 100 zestawów.
Jednym słowem, 100 zestawów kosztuje tyle, co półtora pocisku PAC-3 używanego przez system Patriot. Tyle tylko, że poleganie wyłącznie na systemach walki elektronicznej wiąże się z ryzykiem - przekierowane rakiety, drony i bomby mogą spaść na inne obiekty i spowodować zniszczenia.
