Atak na kontenerowiec w cieśninie Ormuz
Francuski armator CMA CGM przekazał w środę, że jego kontenerowiec San Antonio został zaatakowany podczas przechodzenia przez cieśninę Ormuz. Jednostka została uszkodzona, a część załogi ranna; poszkodowanych ewakuowano - dodała firma. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) przekazała później, że rannych zostało ośmiu członków załogi San Antonio.
W czwartek wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka potwierdził w Radiu Gdańsk, że kapitanem jednostki jest Polak. Wcześniej jedna z członkiń pomorskiego samorządu informowała, że kapitanem jest jej mąż.
Według informacji, które posiadamy, kapitan jednostki rzeczywiście jest Polakiem. Na szczęście wszystko jest z nim w porządku. Natomiast sytuacja na statku jest dosyć trudna - przekazał Arkadiusz Marchewka.
Jak dodał, kontenerowiec płynął ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Indii. Jednostka należy do francuskiego armatora CMA CGM i pływa pod maltańską banderą.
Co robi polski rząd?
Wiceminister podkreślił, że polska administracja rządowa analizuje rozwój wydarzeń. - We współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych śledzimy tę sprawę. Jeżeli będzie taka potrzeba, to oczywiście pan kapitan i wszyscy potrzebujący otrzymają pomoc - zaznaczył.
Przypomniał również o obowiązujących międzynarodowych regulacjach dotyczących bezpieczeństwa marynarzy.
Oczywiście są konwencje światowe, jak konwencja MLC, zapewniająca marynarzom bezpieczny powrót czy repatriację do domu, które musi również zapewniać armator. (...) To, co dzieje się w cieśninie Ormuz, jest sytuacją wojenną, mówiąc wprost. I ruch statków w tym miejscu jest zagrożony - powiedział.
Wiceszef resortu infrastruktury odniósł się także do kwestii polskiej bandery i bezpieczeństwa marynarzy. - To pokazuje, jak ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa marynarzy jest to, aby statki - przynajmniej te statki polskie - pływały pod polską banderą. Dlatego też nad tym pracujemy - podkreślił.
To już 32 atak na statek handlowy w cieśninie Ormuz
Kontenerowiec został trafiony irańskim pociskiem, gdy próbował przepłynąć nocą przez Ormuz - podała agencja Reutera, powołując się na źródło w służbach zajmujących się bezpieczeństwem żeglugi. Pływająca pod banderą Malty jednostka wyszła 2 maja z portu w Abu Zabi i zmierzała w kierunku zachodnich Indii - wynika z danych portalu Marinetraffic. Informacje o ostatniej pozycji San Antonio pochodzą sprzed ponad 48 godzin, gdy był jeszcze w Zatoce Perskiej.
Jak podała IMO, był to 32. atak na statek handlowy na tym akwenie od wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego. Od tego czasu Iran niemal całkowicie blokuje transport przez cieśninę Ormuz, co wstrzymało eksport ropy i gazu z regionu, podnosząc ceny tych surowców. Według amerykańskiej dyplomacji w irańskich atakach zginęło w sumie 10 marynarzy.
Chociaż od 8 kwietnia obowiązuje rozejm, cieśnina jest cały czas zablokowana, a kwestia Ormuzu stała się jednym z kluczowych punktów konfliktu. Stany Zjednoczone prowadzą też własną blokadę irańskich portów. Prezydent USA Donald Trump ogłosił w niedzielę nowy program obrony żeglugi przez Ormuz, który po dwóch dniach zawiesił, tłumacząc to postępem w rozmowach z Iranem.
