Trzy dekady obecności Lockheed Martin w Polsce
Z rozmowy wyłania się obraz szerszy niż same dostawy. Lockheed Martin liczy na rozbudowę polskiego łańcucha dostaw dla F-35, nie zamyka tematu współpracy przy produkcji rakiet i amunicji, ale jednocześnie nie potwierdza dziś rozmów o krajowym centrum napraw powłok stealth. Polska może też pytać o drona towarzyszącego nowej generacji — Vectis, opracowanego przez Skunk Works. Rok 2026 jest symboliczny także z innego powodu: Lockheed Martin obchodzi 30-lecie biura w Polsce, a polskie Siły Powietrzne — 20-lecie eksploatacji F-16 produkcji LM.
Rozmowa o F-35 w Polsce
Rozmówca naszego współpracownika Sławomira Bilińskiego to Jonathon Linn odpowiada w Lockheed Martin za rozwój biznesu w Europie Centralnej, Wschodniej i Południowej oraz za relacje przemysłowe wokół programów lotniczo-obronnych firmy.
Forsal: Po raz pierwszy spotkaliśmy się podczas MSPO w Kielcach w 2025 r. Wtedy padły deklaracje Lockheed Martin o rozszerzeniu współpracy z Polską. Czy od tego czasu coś się skonkretyzowało albo zmieniło?
Jonathon Linn: Myślę, że od czasu naszego spotkania na MSPO wciąż angażujemy lokalny polski przemysł. Codziennie znajdujemy nowe projekty i patrzymy na całą korporację. Rozumiemy, że Polska i jej przemysł to rosnące bogactwo możliwości i z pewnością chcemy współpracować i ustalić nie tylko, jak możemy pomóc Polsce, ale jak Polska może pomóc nam.
Forsal: Kiedy pierwsze F-35 przylecą do Polski?
Jonathon Linn: F-35 zaczną przybywać tego lata i to świetny rok, aby tak się stało. To wspaniały czas dla przemysłu lotniczego w Polsce. Lockheed Martin obchodzi w tym roku 30-lecie biura w Polsce. To także 20. rocznica polskich F-16, a teraz nastąpi przybycie F-35. Nasze partnerstwo z Siłami Powietrznymi i przemysłem trwa od dziesięcioleci i jesteśmy tym bardzo podekscytowani.
Forsal: Ile maszyn Polska otrzyma w ramach programu?
Jonathon Linn: Obecnie osiem polskich F-35 znajduje się w Ebbing w USA, gdzie szkolą się wasi piloci i personel techniczny. F-35 zaczną przybywać do Polski, jak wspomniałem, latem tego roku. Całkowite zamówienie wynosi 32 sztuki. Osiem znajduje się obecnie w Ebbing, a 24 ostatecznie trafią do Polski w trakcie realizacji programu.
Forsal: Słyszałem, że tego lata otrzymamy dwa egzemplarze. Czy może pan to potwierdzić?
Jonathon Linn: Nie mogę tego potwierdzić, ponieważ to sprawa między rządem USA a Polską. My je po prostu budujemy i przekazujemy.
Forsal: Jak należy rozumieć status ośmiu polskich F-35 w Stanach Zjednoczonych? Czy są to wyłącznie samoloty szkolne, czy pełnowartościowe maszyny bojowe?
Jonathon Linn: Każdy kraj przeznacza pewną liczbę samolotów ze swojego zakupu do jednej z baz szkoleniowych w USA, aby rozpocząć szkolenie pilotów. To, kiedy zechcą sprowadzić te maszyny do kraju, zależy od nich. Wszystkie F-35 schodzące z linii są takie same. Na naszej linii produkcyjnej powstają warianty A, B i C. Choć każdy z nich ma swoje indywidualne możliwości i cechy, to nie jest tak, że budujemy T-35 i F-35. Wszystko, co schodzi z linii, to F-35.
Forsal: Więc nie służą one tylko do szkolenia?
Jonathon Linn: Nie, to pełnowartościowe F-35.
Forsal: Czy polskie samoloty będą w standardzie Block 4?
Jonathon Linn: Nie mam szczegółowych informacji o dokładnym podziale zdolności w poszczególnych egzemplarzach. Mogę jednak powiedzieć, że dostarczamy zdolności Block 4 już od lat, więc polskie samoloty będą je posiadać.
Komentarz S. Biliński: Block 4 to pakiet kolejnych modernizacji F-35, rozwijany etapami, który zwiększa możliwości bojowe samolotu. Obejmuje m.in. integrację dodatkowego uzbrojenia, poprawę sensorów i rozpoznania celów oraz nowe zdolności walki elektronicznej. W praktyce oznacza to, że F-35 w standardzie Block 4 ma być bardziej elastyczny, lepiej połączony sieciowo i skuteczniejszy w działaniach przeciwko nowoczesnym zagrożeniom. Lockheed Martin nie chciał natomiast komentować szczegółów dotyczących wdrażania nowego systemu obserwacji NGDAS, wskazując na wrażliwość tego obszaru. To pokazuje, że modernizacja sensorów F-35 pozostaje jednym z najbardziej chronionych technologicznie elementów programu.
Forsal: Pewność dostaw jest dla Polski priorytetem. Czy widzi pan dziś ryzyka opóźnień?
Jonathon Linn: Nie, nie, nie. Nasze tempo produkcji w Fort Worth wynosi 156 maszyn rocznie. W ostatnim rekordowym roku dostarczyliśmy 191 sztuk. Jesteśmy na dobrej drodze, aby kontynuować dostawy na poziomie 156 rocznie w dającej się przewidzieć przyszłości.
Forsal: Czyli globalna produkcja wyniesie 156 F-35 rocznie?
Jonathon Linn: Globalnie wyprodukujemy 156 samolotów F-35.
Forsal: W programie pojawiały się informacje o opóźnieniach związanych z TR-3 i Block 4. Czy te problemy zostały już rozwiązane?
Jonathon Linn: Tak, TR-3 i Block 4 to dwie różne rzeczy. Jest to odświeżenie technologiczne (Technology Refresh), które musi zostać wdrożone, a potem są zdolności Block 4, które idą z nim w parze. Mogę powiedzieć, że obecnie dostarczamy TR-3 i Block 4 prosto z naszej linii produkcyjnej, a klienci odbierają te samoloty.
**Forsal:** Czy eksploatacja F-35 w zimnym klimacie wymaga szczególnych zmian? Polska wersja, podobnie jak norweska, ma spadochron hamujący. Czy przewidziano inne dostosowania?
Jonathon Linn: Co ma pan na myśli mówiąc o zmianach?
Forsal: Na przykład uwzględniające to, że będą operować w zimnej pogodzie i być może używać dróg do startów, czyli Drogowych Odcinków Lotniskowych.
Jonathon Linn: Tak jak mówiłem, wszystkie F-35 schodzą z tej samej linii produkcyjnej. Są różne przepisy dotyczące spadochronu hamującego. W kwestii konkretnych problemów u konkretnych operatorów musi pan pytać rządy tych państw. Jednak F-35 jest dziś operowany w krajach nordyckich. Istnieją już precedensy w Europie dotyczące operowania F-35 w mroźnych warunkach.
Forsal: Na MSPO dużo mówił pan o programach Wisła i Narew oraz zdolności F-35 do wspierania obrony powietrznej, także przez integrację z systemami dowodzenia. Jak F-35 może pomóc baterii Patriot?
Jonathon Linn: F-35 to skok jakościowy dla operatorów, którzy go używają. Jest on węzłem w całym łańcuchu działań. Niedawno w Ramstein przeprowadzono ćwiczenie, podczas którego samolot, korzystając z otwartej architektury systemów, połączył się z systemem dowodzenia w innym kraju, który następnie wykorzystał zasób naziemny w innym miejscu do wyeliminowania zagrożenia. F-35 może połączyć się z systemem dowodzenia, który z kolei połączy się z innym zasobem, np. baterią rakiet przeciwlotniczych. Zostało to zweryfikowane i udokumentowane. Myślę, że tak samo będzie w Polsce. F-35 połączy się z systemem C2 w momencie, gdy Polska wybierze ścieżkę integracji.
Forsal: I będzie to gotowe od pierwszego dnia?
Jonathon Linn: To zależy od użytkownika końcowego. Lepiej o to zapytać polski rząd.
Forsal: Wspomniał pan o programie Loyal Wingman. Czy Polska może pytać Lockheed Martin o drony towarzyszące F-35, czyli CCA (Collaborative Combat Aircraft)?
Jonathon Linn: Polska od początku uczestniczy w programie Harpi Szpon. Niedawno zaprezentowaliśmy nasz wariant CCA o nazwie Vectis, aby poinformować o projektowaniu tej platformy. Jeśli Polska jest zainteresowana, musiałaby złożyć wniosek, ale Vectis to rozwiązanie CCA od Lockheed Martin, które mamy dzisiaj.
Forsal: Czy może pan powiedzieć więcej o Vectisie?
Jonathon Linn: Niestety nie mogę. Możemy prowadzić rozmowy z użytkownikami końcowymi na prośbę rządu USA, ale to wszystko, co możemy powiedzieć.
Komentarz Forsal.pl: Vectis to projekt odrzutowego bezzałogowca klasy CCA, zaprezentowany przez Skunk Works jako maszyna projektowana do współpracy z F-35. Według publicznych materiałów Lockheed Martin ma to być dron zdolny m.in. do misji uderzeniowych, rozpoznawczych i walki elektronicznej. Firma deklaruje pierwszy lot demonstratora około 2027 r. Znaczenie Vectisa dla Polski będzie zależało od decyzji rządowych, kształtu programu Harpi Szpon i gotowości do integracji takiego systemu z przyszłym ekosystemem F-35.
Forsal: Wspominał pan wcześniej o możliwości szerszej współpracy przemysłowej, także przy elementach związanych z F-35 lub amunicją. Czy można powiedzieć coś więcej?
Jonathon Linn: Przy zakupie F-35 otwiera się pole do współpracy we wszystkich naszych obszarach biznesowych. Istnieje wiele możliwości współpracy z polskim przemysłem poza projektami F-35 czy F-16. Już dziś w Polsce istnieje łańcuch dostaw produkujący komponenty do F-35 dla dostawców pierwszego poziomu w USA. Ponadto PZL Mielec produkuje ponad 70% kadłuba do F-16. Współpracujemy też z WZL nr 2 w Bydgoszczy przy serwisowaniu C-130 i F-16 od dziesięcioleci. Lockheed Martin ma w Polsce bardzo duży ślad przemysłowy i szukamy kolejnych partnerstw.
Komentarz Forsal.pl: W dodatkowych odpowiedziach przekazanych redakcji Lockheed Martin doprecyzował jednak, że obecnie nie ma jednego, zdefiniowanego komponentu F-35, którego produkcję koncern chciałby przypisać polskim firmom. Spółka wskazuje raczej na przyszłe postępowania ofertowe i możliwość konkurowania polskich podmiotów o zamówienia w globalnym łańcuchu dostaw. Oznacza to, że polski przemysł jest już obecny w ekosystemie F-35, ale droga do większych, bezpośrednich kontraktów będzie zależała od konkretnych potrzeb producenta, certyfikacji i konkurencyjności krajowych firm.
Forsal: A czy są informacje o produkcji rakiet, np. AMRAAM, w Polsce?
Jonathon Linn: Nie mam komentarza na temat naszego obszaru biznesowego pocisków i kierowania ogniem (Missiles and Fire Control), ale wciąż szukamy możliwości wspólnej produkcji.
Komentarz Forsal.pl: W późniejszym doprecyzowaniu Lockheed Martin potwierdził, że temat współpracy przy produkcji rakiet i amunicji pozostaje otwarty. Firma wskazuje, że z rozmów z polskim rządem wynika, iż ten obszar jest jednym z priorytetów dalszej współpracy przemysłowej. To istotne, bo przesuwa dyskusję z poziomu samego zakupu samolotów na szerszy pakiet zdolności: uzbrojenie, zapasy, serwis i udział polskich zakładów w zabezpieczeniu eksploatacji systemów lotniczych.
Forsal: Polska nie ma jeszcze centrum szkoleniowego ani serwisowego dla F-35. Czy takie centrum mogłoby powstać w Polsce, także z myślą o innych użytkownikach z regionu?
Jonathon Linn: Zawsze jest możliwość stworzenia takiego centrum, jeśli suwerenny naród sobie tego życzy. Chętnie nawiążemy partnerstwo z Polską w tej kwestii.
Forsal: Czyli polski rząd o to nie pytał?
Jonathon Linn: Prowadziliśmy pewne rozmowy na temat konserwacji i serwisu, ale czekamy na decyzję Polski w sprawie zakupu kolejnych 32 samolotów.
Komentarz Forsal.pl: Dodatkowe odpowiedzi Lockheed Martin precyzują, że obecnie nie są prowadzone rozmowy z PGZ i WZL nr 2 dotyczące ustanowienia w Polsce centrum zdolnego do napraw powłok stealth, czyli RAM. To ważne rozróżnienie: koncern nie wyklucza w przyszłości centrum serwisowego lub szkoleniowego, jeżeli Polska będzie tego chciała, ale na dziś nie oznacza to jeszcze zaawansowanych negocjacji w sprawie krajowego ośrodka obsługującego najbardziej wrażliwe elementy technologii F-35.
Forsal: F-35 staje się jednym z podstawowych samolotów NATO. Czy wraz ze wzrostem floty spada koszt godziny lotu?
Jonathon Linn: Do tej pory wyprodukowaliśmy ponad 1300 sztuk F-35. W Europie będzie ich ponad 700. Produkcja może potrwać do lat 50. czy 60. XXI wieku. Jeśli chodzi o koszt godziny lotu, o to najlepiej pytać poszczególne rządy, ponieważ każdy utrzymuje i operuje samolotami w inny sposób.
Forsal: Czy Lockheed Martin może pomóc w obniżeniu tych kosztów?
Jonathon Linn: Absolutnie. Chętnie pomagamy znajdować rozwiązania zwiększające przystępność i efektywność kosztową.
Forsal: Czy są już konkretne przykłady obniżania kosztów utrzymania?
Jonathon Linn: Mamy sukcesy w skracaniu czasu i obniżaniu kosztów serwisu.
Forsal: Co chciałby pan przekazać polskim czytelnikom?
Jonathon Linn: Jesteśmy podekscytowani. Pierwszy F-35, 20-lecie F-16, 30-lecie biura Lockheed Martin — to dekady partnerstwa. Chcemy kontynuować ten wzrost przemysłowy i współpracę. Bardzo na to liczymy. Dziękuję.
Jubileusz na PGE Narodowym
Kulminacją obchodów była uroczystość zorganizowana 6 maja 2026 r. na PGE Narodowym w Warszawie podczas konferencji Defence24 Days. W obecności przedstawicieli rządu, Sił Zbrojnych RP i partnerów przemysłowych upamiętniono trzy dekady działalności Lockheed Martin w Polsce.
Uroczystość otworzył wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Przypomniał, że F-16 pozostaje podporą polskiego systemu obrony powietrznej i ma być modernizowany. Podkreślił też, że współpraca z amerykańskim przemysłem wykracza dziś poza zakup gotowych platform i coraz mocniej obejmuje udział polskich firm w kooperacji przemysłowej.
Memorandum z PGZ i pierwsze zamówienie offsetowe
Podczas obchodów podpisano dwa dokumenty. Pierwszy to Memorandum o porozumieniu między Polską Grupą Zbrojeniową a Lockheed Martin, które ma otwierać drogę do szerszego włączania spółek PGZ w globalne łańcuchy dostaw koncernu — od komponentów lotniczych po amunicję i systemy rakietowe. Drugi dokument to pierwsze zamówienie złożone w Wojskowych Zakładach Elektronicznych, spółce PGZ, w ramach programu offsetowego. Obejmuje ono produkcję komponentów dla systemów rakietowych.
Po stronie amerykańskiej gospodarzem wydarzenia był Danny Tenney, Senior Vice President, Global Business Development and Strategy w Lockheed Martin. Przypomniał, że obecność koncernu w Polsce zaczęła się od kontraktu na F-16 z 2003 r., a dziś opiera się m.in. na PZL Mielec, gdzie zatrudnionych jest około 1700 inżynierów i specjalistów technicznych. Wśród ważnych partnerów LM w Polsce wymienił także Nitro-Chem (jednego z głównych dostawców trotylu dla US Army) oraz WZL nr 2 w Bydgoszczy, serwisujące F-16 i C-130 Hercules.
F-35 jako oś rozszerzającej się współpracy gospodarczej
Obchody trzydziestolecia Lockheed Martin w Polsce pokazują, że zakup F-35 przestaje być pojedynczą transakcją, a staje się elementem szerszej współpracy przemysłowej i strategicznej.
W wymiarze operacyjnym najważniejsze jest samo wejście Polski do grona użytkowników myśliwców piątej generacji. Z 32 zamówionych maszyn 8 stacjonuje dziś w bazie Ebbing w USA, gdzie szkolą się polscy piloci i personel techniczny. Pierwsze egzemplarze mają trafić do Łasku latem 2026 r., a docelowo samoloty będą rozmieszczone w Łasku i Świdwinie. Dostawy mają obejmować standard Block 4, czyli pakiet modernizacji dotyczący m.in. uzbrojenia, sensorów i walki elektronicznej.
W wymiarze przemysłowym obraz jest bardziej złożony. Polski łańcuch dostaw dla programu F-35 już istnieje, ale Lockheed Martin nie wskazuje dziś jednego konkretnego komponentu, który miałby zostać przypisany do produkcji w Polsce. Bardziej realne jest stopniowe wchodzenie krajowych firm do kolejnych postępowań ofertowych. Otwartym tematem pozostaje kooperacja przy produkcji rakiet i amunicji, wskazywana jako jeden z priorytetów w rozmowach z polskim rządem. Bardziej odległe wydaje się natomiast centrum serwisowe F-35 dla najbardziej wrażliwych elementów technologii stealth — według dodatkowych odpowiedzi koncernu obecnie nie są prowadzone rozmowy z PGZ i WZL nr 2 w sprawie ośrodka napraw powłok RAM.
W wymiarze strategicznym F-35 ma stać się jednym z filarów europejskiego lotnictwa bojowego NATO. Według danych producenta do 2035 r. w Europie ma latać ponad 700 maszyn tego typu, a Polska — z bazami w Łasku i Świdwinie — wpisuje się w tę architekturę jako istotny operator na wschodniej flance Sojuszu.
O tym, czy trzecia dekada partnerstwa rzeczywiście otworzy nową jakość współpracy gospodarczej, zdecydują przede wszystkim: ewentualny zakup kolejnych 32 maszyn, gotowość polskich firm do certyfikacji w łańcuchach dostaw piątej generacji oraz zdolność PGZ do przełożenia ramowego MoU na konkretne kontrakty produkcyjne.
