Wielki pożar pod Warszawą
Od czwartku trwa walka z pożarem lasu w powiatach wołomińskim i mińskim na Mazowszu. Z pożarem walczą nie tylko strażacy, ale także kilkuset policjantów, 100 żołnierzy WOT oraz Lasy Państwowe.
Sytuacja jest jeszcze bardzo trudna, ale moim zdaniem wygląda to lepiej niż wyglądało wieczorem. Widać, że ta noc została bardzo dobrze przez strażaków, przez służby przepracowana. Teraz kluczowe kilka godzin, żeby w sposób właściwy przygotować się na wiatr, który ma pojawić się w okolicach godziny 14 – powiedział w piątek rano w RMF24 szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Dodał, że dogaszanie tego pożaru to będzie trwało przynajmniej kilka dni. - Natomiast dzisiejszy dzień (piątek-red.) będzie krytyczny, najważniejszy - dodał. Jak mówił, za wcześnie jeszcze, by określić przyczyny wybuchu pożaru.
Szef PSP: ogień się już nie rozprzestrzenia
Podczas konferencji prasowej z udziałem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego i przedstawicieli służb działających na miejscu, komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek poinformował, że ogień się już nie rozprzestrzenia i trwa jego gaszenie na 300 hektarach objętych pożarem.
Jak wymieniał, na miejscu działa 227 zastępów straży pożarnej i 826 ratowników, którzy realizują zadania na pięciu odcinkach bojowych. Dodatkowo na miejscu akcji są pracownicy leśnictwa, 248 funkcjonariuszy policji, 100 żołnierzy WOT, podchorążowie z Akademii Pożarniczej, kadeci ze Szkoły Aspiranckiej.
Na miejscu mamy 4 kompanie gaśnicze: dwie mazowieckie i dwie z pozostałych województw. Działają cztery moduły GFFF. To są moduły do gaszenia pożarów z ziemi w trudno dostępnych miejscach posiadające specjalistyczny sprzęt – wymieniał
Jeśli chodzi o działania z powietrza strażakom pomaga śmigłowiec policji Black Hawk oraz 3 śmigłowce Lasów Państwowych. Dodatkowo działania prowadzą również 4 Dromadery, realizując zrzuty w miejscach, gdzie są największe temperatury. W analizie sytuacji pomagają FlyAI, Bayraktar i drony.
Ewakuacja mieszkańców terenów blisko pożaru
Już w czwartek służby podjęły decyzję o ewakuacji części mieszkańców, między innymi ze wsi Ołdakowizna w powiecie mińskim. Kierwiński pytany w radiu o tę kwestię odparł, że to jest około 100 osób.
- Proszę pamiętać, że to jest teren, gdzie jest bardzo, bardzo wiele działek rekreacyjnych, więc ci ludzie tak naprawdę przenieśli się z tych działek, wrócili do swoich miejsc zamieszkania, ale dla wszystkich ewakuowanych są też przygotowane miejsca przez lokalny samorząd - wyjaśnił.
Poinformował też, że w tym momencie nie ma potrzeby dalszych ewakuacji mieszkańców.
Co ważne, w związku z zagrożeniem pożarowym i trwającą akcją gaśniczą policjanci wyłączyli z ruchu odcinek DK 50 od miejscowości Łochów do miejscowości Stanisławów. W miejscowości Łochów ruch skierowany jest na DK 62 kierunek Węgrów, dalej na DW 637 kierunek Stanisławów, gdzie na skrzyżowaniu z DK 50 należy skręcić w lewo na Mińsk Mazowiecki.
Jak wybuchł pożar?
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło w czwartek o godz. 13:37. Ogień początkowo pojawił się na terenach prywatnych, a następnie rozprzestrzenił się na lasy państwowe Nadleśnictwa Mińsk oraz Nadleśnictwa Łochów.
Pierwotnie ogień objął 5 hektarów. Wieczorem, jak informowała PSP, rozprzestrzenił się na 10 hektarów. W nocy podczas briefingu prasowego wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz informował, że pożar to już ponad 100 hektarów. Obecnie obejmuje około 300 hektarów.
Według Lasów Państwowych początkowo pożar miał charakter wierzchołkowy – przenoszący się po koronach drzew. Aktualnie pożar ma charakter dolny, co nieco ułatwia gaszenie. Jednak dużo zależy od wiatru, który w województwie mazowieckim ma osiągnąć największe wartości do godziny 14.
