Nowa normalność oznacza eksplozję egoizmu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 kwietnia 2020, 19:00
ludzie
ludzie/ShutterStock
Nowa normalność wcale nie będzie przypominać socjalizmu, tylko cyberpunkową dystopię, w której solidarność społeczna ustąpi na rzecz dominacji interesu własnego.

Łatwo ulec dziś przekonaniu, że nadchodzą czasy radykalnego etatyzmu i wycofania się rynku z wielu obszarów życia. W wyniku globalnej pandemii koronawirusa państwa rozwinięte na całym świecie wprowadziły wiele obostrzeń, głęboko ingerując w życie gospodarcze. Kolejnym krokiem były pakiety stymulacyjne liczone w setkach miliardów euro, funtów czy dolarów. Coraz częściej mówi się też o sensowności bezwarunkowego dochodu podstawowego. Na salony nieśmiało wchodzi nawet nowoczesna teoria pieniądza, zgodnie z którą w razie potrzeby bank centralny może zwyczajnie emitować walutę.

To naturalne, że w czasie kryzysu ludzie orientują się na państwo. Jednak przypuszczam, że po szczytowym okresie epidemii dojdzie do czegoś zupełnie odwrotnego: prywatyzacji kolejnych obszarów gospodarki oraz dalszej indywidualizacji warunków życia. Nowa normalność wcale nie będzie przypominać socjalizmu, tylko cyberpunkową dystopię, w której solidarność społeczna ustąpi na rzecz dominacji interesu własnego.

Jedną z pierwszych usług publicznych, które odczuły destrukcyjny wpływ koronawirusowego zamknięcia gospodarek, była komunikacja zbiorowa. Już przed epidemią nie miała ona łatwego życia – nawet w sąsiedztwie największych miast. Według raportu Obserwatorium Polityki Miejskiej ponad połowa mieszkańców tzw. miejskich obszarów funkcjonalnych (czyli miast z ich przyległościami) 16 polskich aglomeracji nie ma w akceptowalnej odległości żadnego przystanku komunikacji zbiorowej – autobusowego, tramwajowego lub kolejowego. Cięcia podatku PIT, które przeprowadzono w ostatnim czasie (połowa trafia do kas samorządów), również odbiły się na dostępności transportu publicznego. Na przykład Gdańsk i Poznań podwyższyły ceny biletów, a Lublin zaplanował obniżenie miesięcznej liczby wozokilometrów z 1,8 mln do 1,5 mln. W Białymstoku przeciętny odstęp czasowy między kursami wzrósł z 15 do 20 minut.

Po co dbać o przestrzeń wspólną, jak parki czy publiczne baseny, skoro dostęp do nich będzie utrudniony lub wręcz niemożliwy? Zaczniemy bardziej stawiać na indywidualne lub rodzinne strategie egzystencji, bo podczas społecznej izolacji to od osobistej zaradności i najbliższych zależeć będzie nasz standard życia

Cały tekst przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj